Team Małysz jeszcze w tym sezonie

- Wybitni sportowcy powinni być traktowani wyjątkowo - mówi ?Gazecie? i Sport.pl prezes PZN Apoloniusz Tajner i zgadza się na powstanie Teamu Małysz jeszcze w tym sezonie
Skład kadry na Zakopane. Gdzie jest Murańka? »

We wtorek najlepszy polski skoczek wrócił z Lahti, gdzie trenował pod okiem 65-letniego Fina Hannu Lepistoe. W wywiadzie dla "Gazety" i Sport.pl Małysz skrytykował przygotowania do sezonu i metody treningowe trenera Łukasza Kruczka, który postawił na moc, zaniedbując technikę. Powiedział, że chce trenować samodzielnie. - Przyszedł kryzys i czas pomyśleć o sobie. Chcę Teamu Małysz, choć ta nazwa mi się nie podoba. Potrzebuję autorytetu trenerskiego, a Hannu nim jest. Mówi mi: "Masz jechać tak i tak. A tak się odbić". Słucham go i nie kombinuję. To stanowczy człowiek. Jak powie, tak musi być - mówił Małysz.

- Wybitni sportowcy powinni być traktowani wyjątkowo. Adam jest wybitny, więc trzeba stworzyć dla niego specjalny zespół - powiedział w środę prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.

- Adam miałby indywidualnego trenera, choć nie wiem, czy Hannu Lepistoe jeździłby na wszystkie konkursy. Konsultacyjnie trenowałby z nim, a częściowo w kadrze Kruczka. Na pewno się dogadają, bo dotąd są wobec siebie fair. Nie chodzi teraz o szukanie, kto się pomylił podczas przygotowań - twierdzi prezes Tajner.

Wykluczony jest powrót Fina i opiekę nad całą kadrą. Jej trenerem zostanie Kruczek. - Mnie już nie mógł pomóc, ale młodsi zawodnicy go cenią. To dobry trener - mówił "Gazecie" Małysz. I zapewnił, że chce współpracy, a nie rywalizacji.

W drużynie Małysza nie powinno zabraknąć miejsca dla fizjologa Jerzego Żołądzia, który od ponad ośmiu lat (z małą przerwą) pomaga Adamowi. W niedawnym wywiadzie dla "Gazety" profesor mówił, że w przyszłym - olimpijskim sezonie - jego współpraca z Adamem mogłaby nawet być ściślejsza niż w tym. To dzięki Żołądziowi jest moc w nogach skoczka z Wisły. Problem w tym, że podczas pracy nad mocą rozregulowała się technika. Nad nią czuwałby teraz Lepistoe.

Nie byłoby problemów ze znalezieniem odpowiadającego za narty serwismana i lekarza. Na drużynę Małysza na pewno nie zabraknie pieniędzy. - Czego Adam sobie zażyczy, będzie miał. To wielki sportowiec, zasłużył na takie traktowanie. PZN zrobił podobnie z Justyną Kowalczyk - mówi Tajner.

Za stworzeniem teamu jest również menedżer skoczka Austriak Edi Federer. Brak sukcesów Polaka i miejsca w trzeciej dziesiątce to - automatycznie - mniejsze kontrakty.

W piątek w Zakopanem najważniejsze, oprócz lutowych mistrzostw świata, zawody sezonu. Później kadra z Małyszem poleci na konkursy do Vancouver, to rekonesans przed igrzyskami 2010. Z Kanady Małysz wróci do Polski, reszta poleci do Sapporo. Na przełomie stycznia i lutego drużyna Małysza powinna być skompletowana. 18 lutego zaczynają się MŚ w Libercu, gdzie Adam broni tytułu sprzed dwóch lat.

- Chcę być zadowolony chociaż z końcówki tego sezonu - mówi najlepszy polski skoczek.

Więcej o sytuacji Małysza - czytaj tutaj »