Sport.pl

Konsekwencje ogromnej bijatyki

Leszkowi Laszkiewiczowi grozi dłuższa dyskwalifikacja. Lider Cracovii oskarżony jest o uderzenie głową Gabriela Da Costy. - To bzdura, nie jest wariatem - broni się napastnik mistrzów Polski. Nieprzyjemności czekają też innych członków drużyny
Podczas niedzielnego meczu Zagłębie Sosnowiec - Cracovia L. Laszkiewicz stoczył bijatykę z Da Costą. Przed końcem pierwszej tercji sędzia odesłał obu napastników na ławkę kar. Równo z syreną zawodnik "Pasów" doskoczył do rywala i za chwilę obaj okładali się pięściami.

Chcieli wezwać prokuratora

Hokeiści dostali karę meczu, ale w protokole meczowym sędzia Przemysław Kępa napisał, że krakowianin uderzył Da Costę głową. - Telefony się urywają. Wszyscy pytają, czy to prawda, a ja dopiero w autobusie dowiedziałem się, że sędzia napisał o jakimś "uderzeniu z byka" - dziwi się L. Laszkiewicz. - To kompletna bzdura. Trzy tysiące ludzi widziało, że biliśmy się z zgodnie z zasadami hokejowymi, czyli na pięści.

W środę Wydział Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Hokeja na Lodzie podejmie decyzję w sprawie ukarania L. Laszkiewicza. - Zaprosimy wszystkie osoby, które brały udział w awanturze i zadecydujemy o ewentualnych karach - informuje Krzysztof Zawadzki, przewodniczący WGiD, który do pierwszej w nocy zbierał informacje o przebiegu awantury. - Szkoda, że sędziowie techniczni wypuścili obu zawodników na lód. Powinni siedzieć tak długo, aż ochłoną. Ale pamiętam, że podczas mistrzostw świata hokeista z Islandii tak bardzo chciał wymierzyć sprawiedliwość, że przeskoczył przez wysoką osłonę z pleksi.

Zaraz po bójce działacze Zagłębia zapytali Da Costę, czy zamierza skierować przeciwko L. Laszkiewiczowi sprawę do prokuratury. - Odpowiedział, że to tylko hokej i takie bójki to normalna sprawa - relacjonuje Adam Bernat, prezes Zagłębia.

Jeśli okaże się, że napastnik Cracovii uderzył przeciwnika głową, to może zostać zdyskwalifikowany nawet na trzy miesiące. To mogłoby oznaczać dla L. Laszkiewicza koniec sezonu (choć na ogół PZHL skraca karę o połowę). - To byłaby kompromitacja. Nikt nie widział rzekomego uderzenia, nie ma go też na wideo, a jedyna wzmianka na ten temat znajduje się w protokole - denerwuje się L. Laszkiewicz. - Chyba, że komuś zależy, bym nie zagrał przez trzy miesiące?

Kar może być więcej

Pewne jest, że lider mistrzów Polski nie wystąpi w piątkowym meczu z Naprzodem Janów. W składzie zabraknie też Daniela Laszkiewicza, a drużynę z trybun będzie prowadził trener Rudolf Rohaczek (ich sprawą również zajmie się WGiD). Gdy mistrzowie Polski schodzili do szatni, szkoleniowiec mistrzów Polski oblewał kibiców Zagłębia wodą z bidonu, a starszy z braci Laszkiewiczów miał ich uderzać kijem. - Organizatorzy spotkania kompletnie nie panowali nad sytuacją. Dostałem karę meczu, ale my po prostu broniliśmy chłopaków przed atakami - zaznacza Rohaczek na oficjalnej stronie Cracovii.

Mistrzowie Polski skarżą się na fatalną organizację meczu oraz brak ochrony. Fani wyzywali zawodników Cracovii, a gdy ci schodzili do szatni, uderzali w dach tunelu. Z kolei Sebastian Witowski i Michał Radwańśki mieli zostać oblani gorącą kawą. W tej sytuacji karę może ponieść również Zagłębie - organizator imprezy. Problem może mieć też prezes Bernat, któremu grozi kara za wejście do boksu swojej drużyny. - Z protokołu wynika, że ubliżał sędziom liniowym - zaznacza Zawadzki.