Kruczek musi odejść. Tajner powinien odejść. Mateja może zostać

Słaba forma Adama Małysza coraz częściej powoduje pytania o sens zatrudnienia trenera kadry skoczków Łukasza Kruczka. Wylot Małysza do Lahti na konsultacje z Hannu Lepistoe tylko je spotęgował, a najdobitniej wyraz niezadowoleniu z pracy Kruczka dają autorzy bloga "Supergigant"
Z Czuba.tv: Jeden Małysz, dwa wcielenia »

Przed nowym sezonem Apoloniusz Tajner i Łukasz Kruczek zapewniali, że Małysz jest w bardzo dobrej formie i będzie walczył o Puchar Świata, w asyście innych polskich skoczków, robiących ponoć stałe postępy. Nastroje pogarszały się po każdym kolejnym konkursie, który Małysz kończył w okolicach trzeciej dziesiątki, a inni Polacy o miejscu w niej mogli tylko pomarzyć. Czarę goryczy przelał fatalny występ w Turnieju Czterech Skoczni. Co wtedy robił Tajner?

"Nadtrener Tajner tym razem wyjątkowo nie bryluje w mediach. Bryluje w Indochinach. Uznał, że jeden z trzech najważniejszych momentów (TCS, Zakopane, MŚ w Libercu) w sezonie skoków to świetny czas na wakacje w ciepłych krajach. Szaleje po Wietnamie, Kambodży. Podróż życia? Nie, pewnie podpatruje jak wygląda system szkolenia narciarzy w tamtych krajach" - grzmi Supergigant »

Autorzy największego bloga sportowego w Polsce nie pozostawiają sobie złudzeń i piszą na koniec notki: "Łukasz Kruczek musi odejść. Apoloniusz Tajner powinien odejść. Robert Mateja - jeśli rzeczywiście buduje fajną atmosferę - może zostać. Czytaj więcej »

Pierwszy trener Małysza, Jan Szturc podkreśla bezradność trenów kadry. - Po tak słabych wynikach atmosfera w kadrze na pewno nie jest dobra. Niepowodzenia muszą mieć wpływ na psychikę. Adam jest w dołku, pozostali skoczkowie i trenerzy też bezradnie rozkładają ręce. Jedyne, co nam zostało, to czekanie na cud - mówił Szturc przed turniejem w Innsbrucku »

Kruczek nie wie co się dzieje, a Tajnera nie ma. Małysz trenuje w Lahti pod okiem Hannu Lepistoe. Czy ma jeszcze szansę na dobry występ na igrzyskach w Vancouver? - Żeby było dobrze w Vancouver, powinno być dobrze także i w tym sezonie. Nie chodzi o wygrywanie każdego konkursu, ale o pewne miejsce w czołowej szóstce czy dziesiątce oraz medal na głównej imprezie poprzedzającej sezon olimpijski. Później ta grupa walczy o medale na igrzyskach - mówi fizjolog kadry doktor Jerzy Żołądź w rozmowie z Robertem Błońskim ».

Autorzy Supergiganta nie tracą jednak nadziei: "Jeszcze nie jest za późno. Vancouver za ponad rok. Dopiero. Może w pierwszym sezonie kolejnego fachowca zza granicy, stanie się jeszcze jeden cud?"