Sport.pl

Wielkie rozczarowanie po polskich występach w Doha

Najpierw był wielki zawód, kiedy półfinaliści listopadowego Masters Cup - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski - przegrali z przeciętnym duetem Alexander Peyą i Philippem Petzschnerem 1:6, 6:7(5), a później, gdy wydawało się, że nasze nastroje mocno się poprawią, Michał Przysiężny przegrał, wydawałoby się, wygrany mecz i zakończył swoją przygodę w Doha
W pierwszej partii Przysiężny miał gorszy procent pierwszego podania od Karola Becka, ale dużo lepiej spisywał się w grze z głębi kortu. Popełniał mniej błędów i sprawiał dużo więcej problemów swojemu rywalowi. Był niezwykle skoncentrowany na wygrywaniu własnych gemów serwisowych, nie przegrywając żadnego z nich. Przy stanie 4:4 zadał decydujący cios, przełamując rywala, a po chwili zakończył partię swoim zwycięstwem. Drugi set miał bardzo podobny przebieg, jednak tym razem Słowak mocno utrudniał życie Polakowi swoim pierwszym podaniem, po którym przegrał tylko jeden punkt. Beck zrewanżował się naszemu zawodnikowi i prowadząc 5:4 wykorzystał chwilę dekoncentracji Polaka, wygrywając seta.

Decydującą partię Przysiężny zaczął bardzo skupiony, co przyniosło efekty w postaci szybkiego breaka. Wszystko układało się wyśmienicie, aż do stanu 5:3. Od tego momentu nastąpił szokujący zwrot akcji. Najpierw, przy stanie 5:4, Polak nie wykorzystał atutu własnego podania i został przełamany, popełniając przy break poincie podwójny błąd. Ta stracona szansa załamała naszego reprezentanta, który stracił podanie także w dwunastym gemie, przegrywając seta 5:7 i cały mecz.

Nieudany start sezonu zanotowali także nasi najlepsi debliści. Początek spotkania był spokojny. Obie pary wygrały swoje pierwsze gemy serwisowe i na tablicy wyników pojawiło się 1:1. Jak się potem okazało, to było wszystko, na co stać było Fyrstenberga i Matkowskiego w pierwszej partii. Polacy przegrali pięć kolejnych gemów i zamiast łatwego zwycięstwa, poczuli zimny prysznic. Serwowali nieźle, ale w wymianach z głębi kortu i przy siatce radzili sobie dużo gorzej od rywali, co zdecydowało o tak wysokiej porażce. Drugi set był dużo bardziej emocjonujący i dramatyczny. Oba duety obroniły po cztery break pointy i nie doszło do żadnego przełamania. Rozstrzygnięcie zapadło w tie breaku, w którym Polacy byli minimalnie gorsi i mimo że poprawili swoją grę w drugiej partii, nie zdołali jej wygrać, czego efektem było odpadnięcie z turnieju już na jego starcie.

Więcej o: