Sport.pl

Piłkarska wygrana Comarch Cracovii

Podhale bez problemu rozbiło Stoczniowca, a Cracovia po mękach wygrała z GKS-em Tychy. Drużyny z Małopolski mają już cztery punkty przewagi nad resztą stawki
Na początku pierwszej tercji krakowianie bez problemu wymieniali podania w tercji GKS-u i oddawali groźne strzały. Wszystkiemu spokojnie przyglądał się Rafał Radziszewski. Gdyby bramkarz Cracovii na kilka minut opuścił taflę, to rywale i tak mieliby spore problemy z oddaniem celnego strzału. Wreszcie krążek wywalczył Martin Dudasz, podał do Sebastiana Kowalówki, a ten bez problemów trafił do siatki. - Udało mi się okiwać bramkarza, położyć na lodzie i spokojnie trafiłem do siatki - cieszył się Kowalówka.

Tyszanie odpowiedzieli dwoma groźnymi uderzeniami, ale Radziszewski był na posterunku, a tuż przed syreną obrońcy wybili krążek z linii.

Na tym skończył się efektowny hokej, a rozpoczęło widowisko pełne błędów. W drugiej odsłonie na trybuny raz po raz docierały odgłosy zderzających się kijów, a krążek przy próbach przyjęcia odskakiwał hokeistom na kilka metrów. Cracovia przez 55 sekund grała nawet w podwójnej przewadze, ale wtedy najgroźniejszą akcję przeprowadzili... goście.

Niewiele lepiej było w trzeciej tercji. - Pod naszą bramką parę razy też było gorąco, ale obaj bramkarze spisywali się bardzo dobrze. To było wyrównane spotkanie - przyznał Rudolf Rohaczek, trener Cracovii.

Najbardziej zadowolony po spotkaniu był Kowalówka. - Bardzo się cieszę z tego gola. Dzięki zwycięstwu nie pozwoliliśmy uciec Podhalu w tabeli - przyznał środkowy napastnik. - Dla nas najważniejsze było nie stracić bramki, bo na ogół coś zawsze udaje się nam strzelić.

W trzeciej tercji, gdy kibice dostrzegli na trybunach Janusza Filipiaka, prezesa Cracovii zaczęli skandować: "Dariusz Pawlusiński", bo piłkarza wciąż nie dostał satysfakcjonującej go oferty.

COMARCH CRACOVIA - GKS TYCHY1:0
Tercje: 1:0, 0:0, 0:0

Bramki: Kowalówka (3. Dudasz)

Cracovia: Radziszewski - Csorich, Dudasz, D. Laszkiewicz, Kowalówka, L. Laszkiewicz - Kłys, Noworyta, Verczik, Pasiut, Mihalik - Skinnari, Dulęba, Piotrowski, Rutkowski, Radwański - Guzik, Wajda, Cieślicki, Radwański, Witowski.

Nowotarżanie nie zwalniają tempa. W niedzielę w ciekawym meczu pokonali Cracovię, a wczoraj nie dali szans Stoczniowcowi. Po pierwszej tercji Podhale prowadziło 3:1 i jeśli Stoczniowiec miał jeszcze nadzieję na korzystny wynik, to lider PLH rozwiał je w dwie minuty strzelając trzy gole.

STOCZNIOWIEC GDAŃSK - WOJAS PODHALE 3:8

Tercje: 1:3, 0:3, 2:2

Bramki: 0:1 Kacirz (3. Zapała), 0:2 Malasiński (10.), 1:2 Rzeszutko (12. Łopuski), 1:3 Petrina (15.), 1:4 Różański (35.), 1:5 Różański (36. Kacirz), 1:6 Baranyk (37. Kubenko), 2:6 Ziółkowski (45. Rzeszutko), 2:7 Petrina (49. Dutka), 2:8 Zapała (51. Różański), 3:8 Łopuski (53.)

Podhale: Zborowski - Sroka, Sulka, Różańśki, Zapała, Kacir - Dutka, Petrina, Kubenko, Voznik, Baranyk - Kret, Łabuz; Malasiński, Dziubiński, Gruszka - Gaj, Galant, Kmiecik, Bryniczka, Batkiewicz