Zakopane gotowe na Adama Małysza

Bilety podrożały równolegle z obniżką formy Adama Małysza, ale organizatorzy styczniowych zawodów Pucharu Świata w Zakopanem znów liczą na komplet widzów
Pod Wielką Krokwią robota wre od kilku miesięcy. Lokalny oddział Centralnego Ośrodka Sportu zainwestował w nowy, szybszy wyciąg dla skoczków oraz platformę widokową. W przyszłym roku ruszy budowa pawilonu medialnego, ale na razie górale myślą tylko o zawodach Pucharu Świata, sztandarowej imprezie stycznia pod Tatrami.

- Bozia pomogła, bo pogoda jest piękna. Zawody można rozegrać nawet jutro - uśmiecha się Lech Nadarkiewicz, dyrektor Tatrzańskiego Związku Narciarskiego. - Z początkiem roku ruszą ostatnie prace pod skocznią. Wybudujemy trybuny i czekamy na kibiców oraz skoczków.

W tym sezonie do kalendarza startów dołączono jeszcze mistrzostwa świata w czeskim Libercu, więc niektórzy skoczkowie szykują formę specjalnie na luty. Jednak 16 i 17 stycznia w Zakopanem nie zabraknie największych gwiazd. Zgłosiły się już ekipy z Niemiec, Austrii, Finlandii i Norwegii.

Zarówno piątkowy, jak i sobotni konkurs zostaną rozegrane o godz. 16.30. W kwalifikacjach do konkursów będzie mogło wystartować aż 10 polskich skoczków. Organizatorów martwi słabsza dyspozycja Adama Małysza, który zajmuje odległe miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ.

W tym sezonie bilety na dwudniową imprezę podrożały o 10 zł - najtańsze kosztują 60 zł. - Cena nie gra roli. Ludzie dzwonią i kupują, więc będą tłumy. Adam może skakać słabo, ale liczy się klimat imprezy i świeże powietrze - zachęca pracownica jednego z biur sprzedaży.

Dyrektor TZN-u zapewnia, że krótsze skoki polskiego mistrza wcale nie zniechęcą widzów. - Kryzys ekonomiczny rozdmuchały media. Mało kto odczuł recesję na własnej kieszeni. Tak zapakowanego turystami Zakopanego nie pamiętam. Podobnie będzie w połowie stycznia - przekonuje Nadarkiewicz.