Historyczna wygrana koszykarzy PBG Poznań

Adam Wójcik nie zdobył w Zgorzelcu dziesięciotysięcznego punktu, bo nie miał na to szans. Poprowadził jednak PBG do pierwszej wygranej na wyjeździe - 72:64 z Turowem Zgorzelec
Jak koszykówka na szczyt wejdzie? »

Poznaniacy w rundzie rewanżowej są mistrzami końcówek - właśnie w ostatnich minutach wygrali drugi mecz z rzędu.

Tuż przed spotkaniem poznański klub oraz Polska Liga Koszykówki wydały oświadczenie, że Wójcik w Zgorzelcu na pewno nie przekroczy magicznej bariery 10 tys. pkt (jako pierwszy gracz w historii). Wcześniej spodziewano się tego, ale poznański klub w swojej informacji pomylił w sezonie 1999/2000 punkty (494) z minutami spędzonymi przez Wójcika na parkiecie (951). Zatem przed meczem w Zgorzelcu najskuteczniejszy koszykarz PBG miał na koncie 9504 pkt. W tym sezonie na zdobycie 10 tys. pkt Wójcik nie ma już szans, powinien za to w styczniu awansować na pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów. Klasyfikacja ta jest prowadzona od 1976 r., gdy Wydział Gier PZKosz zaczął wydawać oficjalne komunikaty. A najlepszy w tym rankingu jest... obecny trener PBG Eugeniusz Kijewski - on w historii występów w ekstraklasie zdobył 9604 pkt, ale rozegrał w niej o ponad 200 spotkań mniej od Wójcika.

W Zgorzelcu zdecydowanym faworytem byli gracze Turowa. Przecież to oni są wicemistrzami Polski, w tym sezonie walczą o tytuł, zaś w ekstraklasie z 14 spotkań wygrali aż 10. Z drugiej jednak strony Turów stracił amerykańskiego środkowego Dariana Townesa i najlepszego strzelca ostatniego sezonu w PLK Donalda Copelanda. A poznaniacy po raz pierwszy wreszcie mogli zagrać w najsilniejszym składzie.

Spotkanie w Zgorzelcu było mocną wymianą ciosów. Poznaniacy grali świetnie w obronie - niby nie za twardo (pierwszy faul defensywny w 17. min!), a jednak skutecznie. Adam Wójcik wygrywał większość pojedynków z Chrisem Danielsem, za to Bobby Brannen miał problemy z przepchnięciem Johna Turka. A że obie drużyny często pchały swoje akcje pod kosz, to tu było najwięcej emocjonujących sytuacji.

Na początku drugiej kwarty gospodarze w końcu zaczęli trafiać za 3 pkt - ze stanu 16:19 wyszli na 29:23. Trener Eugeniusz Kijewski poprosił o przerwę i zmienił nieco grę. Szansę dostali wszyscy trzej rozgrywający - Gerald Brown zwalniał grę, ale rozgrywał piłkę najrozważniej. Miah Davis początkowo sprawiał wrażenie zagubionego, zaś Jan Mocnik imponował szybkością, ale nie wiedział, jak ją wykorzystać. Zawodził za to Joel Jones-Camacho. PBG miało wielkie problemy z zatrzymaniem reprezentanta Polski Iwo Kitzingera.

W trzeciej kwarcie poznaniacy szybko odrobili straty - mecz zrobił się pasjonujący. Gdy Turów znów posłał do boju Kitzingera, Kijewski natychmiast wpuścił na parkiet równie szybkiego Mocnika. Ten najpierw popełnił błąd, po chwili pozwolił Kitzingerowi rzucić za 3 pkt, ale w odpowiedzi... trafił dwukrotnie! PBG przegrywało tylko 50:51, a to zapowiadało emocje w końcówce meczu. Na 5 min przed końcem mieliśmy remis 60:60 i od tego momentu przez trzy minuty żaden zespół nie mógł zdobyć kosza. Na wyrazy uznania w poznańskiej drużynie zasłużył szczególnie Alex McLean, który pod koszami walczył jak lew - większość piłek po niecelnych rzutach trafiała w jego ręce. W końcu na dwie minuty przed końcem meczu trafił Wójcik. Gospodarze sprawiali wrażenie mocno zmęczonych - na dodatek nie trafili i zaczęli faulować. Dwa wolne wykorzystał Wójcik, a kolejne 6 pkt zdobył Davis. Poznaniacy prowadzili więc na 16 s przed końcem 70:60, a rezerwowi zaczęli już świętować pierwsze w historii klubu wyjazdowe zwycięstwo.

Prezes PLK: Liga była chora »

Turów Zgorzelec - PBG Basket Poznań 64:72

Kwarty: 16:19, 20:12, 15:19, 13:22

PGE Turów: Turek 6, Daniels 6, Roszyk 4, Bailey 4, Miljković 2 oraz Kitzinger 18 (2), Drobnjak 9 (1), Harris 9 (2), Witka 3 (1), Bochno 3 (1).

PBG Basket: Wójcik 20, Brown 11, Szawarski 10 (2), Brannen 5, Jones-Camacho 2 oraz Davis 10, McLean 6, Mocnik 6 (2), Bigus 2, Smorawiński 0.