Sikora: TVP przyjechało, bo akurat nie było skoków

PRZEGLĄD PRASY: Zauważyłem większą liczbę polskich dziennikarzy, ale Telewizja Polska pojawiła się raczej dlatego, że nasi skoczkowie nie brali udziału w konkursach w Pragelato - mówi Tomasz Sikora w wywiadzie dla dziennika "Polska"
Sikora w TVP przegrywa z ziemniakiem »

Jak się czuję ktoś, komu przyszło ciągnąć "na plecach" polskie sporty zimowe w tym sezonie? Nie jestem tym jedynym, przecież świetnie radzi sobie też Justyna Kowalczyk.

Miło chyba wzbudzać większe zainteresowanie mediów. Na zawody w Hochfilzen przyjechała nawet ekipa TVP.

Zauważyłem większą liczbę polskich dziennikarzy, ale Telewizja Polska pojawiła się raczej dlatego, że nasi skoczkowie nie brali udziału w konkursach w Pragelato (śmiech).

Nie jest Panu żal, że nie było transmisji z biatlonowego Pucharu Świata w głównych kanałach TVP, choć tak świetnie zaczął Pan sezon?

Nawet na to nie liczyłem, więc aż tak bardzo się tym nie przejmuję. Przecież Magda Gwizdoń też miała nie tak dawno świetny początek sezonu, a transmisji w TVP i tak nie było. Może coś się zmieni na czas lutowych mistrzostw świata...

Czy był Pan już kiedyś wiceliderem Pucharu Świata?

Chyba to było w 1994 roku, gdy byłem na chwilę drugi, po jednym starcie. Utrzymywanie takiej pozycji po dwóch pucharowych zawodach to dla mnie nowość.

Bjoerndalen wskazuje Pana i Svendsena jako swych najgroźniejszych rywali.

Tak się złożyło, że akurat nasza trójka dwa razy między sobą walczyła o miejsca na podium. Oprócz tego najbardziej cenieni są w pucharowej stawce zawodnicy dobrze biegający, co przede wszystkim liczy się na krótkich dystansach. Cieszy mnie uznanie ze strony takiego mistrza.

Od czwartku, drugi raz z rzędu, zawody PŚ odbędą się w Hochfilzen. Czy były już takie przypadki? Nie zdarza się to często, ale pamiętam taki sezon, gdy trzy razy z rzędu startowaliśmy w Anterselvie, ponieważ gdzie indziej brakowało śniegu.