Sikora w TVP przegrywa z ziemniakiem

- Nigdzie nie jest powiedziane, że każdy polski zawodnik odnoszący sukcesy musi być pokazywany w kanałach otwartych. Nie bez znaczenia jest też wiodąca w biatlonie pozycja Eurosportu - tak szef sportu w TVP Robert Korzeniowski tłumaczy, dlaczego stacja nie pokazuje zawodów z udziałem Tomasza Sikory
Sikora: Muszę zmienić cele »

Tomasz Sikora jest w życiowej formie, po pięciu zawodach PŚ zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Już trzy razy stawał na podium. Nigdy nie miał tak udanego początku sezonu. W sportach zimowych dystansuje teraz przeżywającego kryzys Adama Małysza i Justynę Kowalczyk.

W czwartek w austriackim Hochfilzen Sikora wystartuje na 20 km i jeśli dobrze spisze się na strzelnicy, ma nawet szansę założyć żółtą kamizelkę lidera PŚ. Zawody będzie można zobaczyć o 10.30 w Eurosporcie. TVP, mimo że ma prawa do biatlonowego PŚ, ich nie pokaże. Nawet w kanale TVP Sport, który w ostatni weekend oglądało dziennie średnio 6550 osób (według AGB Nielsen Media Research). TVP Sport pokaże jedynie skrót z zawodów, na żywo będzie bieg kobiet i zawody weekendowe. W tym czasie Eurosport dzięki Sikorze znów może pobić rekordy popularności - tydzień temu stacja chwaliła się, że oglądało go ponad 250 tys. Polaków.

Nie ma też mowy, by Sikora znalazł się w kanale otwartym TVP. Powód jak zwykle ten sam - jakiekolwiek zmiany w ramówce są biurokratyczną drogą przez mękę. - Wypełnienie ramówki jest ustalane z sześciotygodniowym wyprzedzeniem. Oczywiście, jest możliwa zmiana planu emisji z dnia na dzień, jednak pociąga to za sobą duże koszty - mówi Robert Korzeniowski, szef sportu w TVP. Kibice na forach internetowych nie zostawiają jednak na polityce TVP suchej nitki. "To skandal, że jedna z bardziej widowiskowych dyscyplin, gdzie na dodatek Polak odnosi sukcesy, jest zupełnie ignorowana, kosztem skoków narciarskich" - pisał internauta pod ostatnią relacją z PŚ. - Naszym priorytetem są skoki, a transmisje z obu zawodów nie zawsze można pogodzić - podkreśla Korzeniowski.

Nie ma racji. Bo zawody biatlonowe prawie nigdy nie pokrywają się ze skokami. Zarządzające tymi sportami federacje EBU i FIS dbają właśnie o to, by stacje mogły pokazać i jedno, i drugie. W ostatnią niedzielę skoki w Pragelato zaczynały się o 16 (Małysz w ogóle nie startował), a biatlonowy bieg na dochodzenie Sikory o 11.45. TVP 1 pokazywała w tym czasie m.in. magazyn kulinarny "Kuchnia z Okrasą: Ziemniak - król Podlasia".

- Nigdzie nie jest powiedziane, że każdy polski zawodnik odnoszący sukcesy musi być pokazywany w kanałach otwartych - irytuje się Korzeniowski. - Mecze Polaków na mistrzostwach świata w piłce ręcznej trafiły z kodowanego Polsatu do otwartego dopiero po fazie grupowej. Będziemy śledzić przebieg rywalizacji Sikory w PŚ i nie jest wykluczone, że biatlonu w TVP będzie więcej - dodaje Korzeniowski.

Sytuacja taka miała miejsce w 2001 r. właśnie ze skokami. Gdy Małysz zaczął wygrywać, TVP natychmiast kupiła prawa do konkursów i zmieniła ramówkę. - Ale trzeba pamiętać, że to były inne czasy i rynek. Wtedy skoków nie było prawie wcale, a popyt był olbrzymi. W przypadku biatlonu nie bez znaczenia jest na przykład wiodąca pozycja Eurosportu - kończy Korzeniowski.

PŚ w TV. W czwartek:

Bieg indywidualny na 20 km mężczyzn (10.15 Eurosport, 13.30 TVP Sport - skrót); Bieg indywidualny na 15 km kobiet (14.10 TVP Sport, 14.15 Eurosport). Sobota: Sprint mężczyzn (10.25 TVP Sport, 10.30 Eurosport); Sprint kobiet (14.05 TVP Sport, 18.00 Eurosport - skrót). Niedziela: Sztafeta mężczyzn (10.45 Eurosport, 16.20 TVP Sport - skrót); Sztafeta kobiet (14.10 TVP Sport, 16.30 Eurosport - skrót).

Czy TV publiczna powinna pokazywać biatlon zamiast skoków?