Porażka Muszynianki w Stambule

Fakro Muszyniance brakowało trzech piłek, by awans do najlepszej dwunastki mieć na wyciągnięcie ręki. Mistrzynie Polski przegrały jednak w Stambule z Vakifbankiem 2:3 i do końca będą drżeć o grę w kolejnej fazie Ligi Mistrzyń
Wszystko układało się po myśli podopiecznych trenera Bogdana Serwińskiego. Dzień wcześniej Volley Bergamo pokonał Metal Galati 3:0 i gdyby mistrzynie Polski poszły w ślady Włoszek, to tylko niespotykany splot zdarzeń mógłby odebrać im awans.

Podbudowana tą wizją Muszynianka zaczęła od mocnego uderzenia. Na zagrywce stanęła Izabela Bełcik i szybko zrobiło się 4:0. Polki spokojnie kontrolowały wynik, ale wystarczyła chwila dekoncentracji i Vakifbank tracił już tylko dwa punkty. Pomogła jednak reprymenda Serwińskiego i Muszynianka wygrała seta.

Wydawało się, że podobnie jak przed kilkoma dniami Polki będą grały coraz lepiej. Tymczasem podopieczne Serwińskiego nie potrafił znaleźć sobie miejsca na boisku, a piłki po ich przyjęciu fruwały po całej hali. Najwięcej problemów sprawiały im zagrywki Kingi Maculewicz. Córka trenera Andrzeja Niemczyka posyłała kąśliwe serwisy, który albo nagle spadały w boisko, albo trafiały zawodniczki w barki. Muszynianka ani się obejrzała, a już było 17:7 dla Turczynek i seta trzeba było spisać na straty.

Kolejna partia była bardziej wyrównana. Od remisu 10:10 Vakifbank zdobył trzy punkty z rzędu (dobry serwis Andżeliny Grun). Kilka minut później rozegrała się decydująca akcja. Najpierw sędzia pokazał, że po ataku Joanny Mirek był aut, ale po konsultacji z asystentami zmienił decyzję i zamiast 15:10 było 14:11. Muszynianka złapał wiatr w żagle i dogoniła rywalki, ale te znowu uciekły za sprawą zagrywek Maculewicz. W najważniejszym momencie Turczynki zawiodła liderka Grun, którą dwa razy zablokowała Sylwia Pycia. Po drugiej stronie nie do zatrzymania była Kamila Frątczak i goście prowadzili 2:1.

Atakująca mistrzyń Polski nie przystopowała też w kolejnej partii, ale trzy punkty z rzędu zdobyły Turczynki i prowadziły 9:8. Przez słabe przyjęcie Polki przestały grać środkiem i niemal wszystkie piłki rozgrywały na skrzydła. Pomysł był całkiem niezły, bo na drugą przerwę techniczną schodziły z przewagą czterech punktów. Siatkarki z Muszyny w myślach zaczęły już chyba wybierać sobie rywali w kolejnej rundzie, bo za chwilę już przegrywały. Po raz kolejny we znaki dała się im Maculewicz. Z kolei podopieczne Serwińskiego popełniały katastrofalne błędy. Przy stanie 22:23 Bełcik wystawiła do Frątczak, tyle że atakująca Muszynianki... leżała na ziemi i nie mogła przebić piłki.

W decydującym starciu Polki nie były w stanie powstrzymać duetu Maculewicz - Grun, choć przy zmianie stron Vakifbank prowadził tylko punktem. Wtedy jednak wstrzeliła się z zagrywką Jelena Nikolić i Joanna Mirek ze złości zamierzała kopnąć piłkę, a Frątczak po nieudanym ataku padła na kolana. Vakifbank wygrał 15:11.



Vakifbank - Fakro Muszynianka 3:2

Sety: 20:25, 25:14, 21:25, 25:22, 15:11.

Muszynianka: Bełcik, Frątczak, Pykosz, Pycia, Mirek, Jagieło, Zenik (l) oraz Plchotova, Rosner, Śrutowska, Kaczor.

Vakifbank: Arzu, Grun, Maculewicz, Bal, Nikolić, Deniz, Yeldan (l) oraz Uslupehlivan, Toksoy, Ersari.

1. Volley Bergamo4710:7
2. Fakro Muszynianka468:7
3. Vakifbank Stambuł468:9
4. Metal Galati456:9
Do dwunastki awansują dwa pierwsze zespoły z każdej grupy i dwa z trzecich miejsc z największą liczbą punktów.