BKS w Serbii: z zamku po zwycięstwo

Siatkarki z Bielska-Białej zamieszkały w serbskim zameczku, w którym na pianinie grywał genialny Franciszek Liszt. W środę liderki polskiej ekstraklasy zagrają o awans do ćwierćfinału Pucharu CEV.
Bielszczanki 13 godzin podróżowały do Serbii. Zakwaterowano je w niewielkiej wiosce Ecka, gdzie w malowniczym zameczku swoją siedzibę ma sponsor zespołu rywali. To tam słynny kompozytor Franciszek Liszt grywał w dzieciństwie na pianinie. - Przyjęto nas bardzo dobrze, wszystkim humory i zdrowie dopisują. Przyjechaliśmy do Serbii po przepustkę do ćwierćfinału pucharowych rozgrywek - mówi Arkadiusz Jasek, kierownik bielskiego zespołu.

Polki są zdecydowanymi faworytkami tego spotkania. Przed tygodniem podopieczne trenera Igora Prielożnego pokonały Dinamo Pancevo 3:0. Teraz do awansu potrzebują tylko jednego wygranego seta. - Bez fałszywej skromności powiem, że jedziemy tam po zwycięstwo. Innego rozstrzygnięcia sobie nie wyobrażam. Dinamo ma ambitny, niezły zespół, jednak to my jesteśmy zdecydowanym faworytem - przyznaje Ryszard Bortliczek, dyrektor klubu ze stolicy Podbeskidzia.

W sobotę obie drużyny rozgrywały swoje mecze ligowe - BKS bez problemów ograł ostatnią w tabeli Gedanię Żukowo, a Dinamo równie gładko pokonało Radnicki Petrol. Czołowe zawodniczki ekipy z Panceva odpoczywały przed środowym rewanżem. Także najlepsze siatkarki BKS-u niezbyt długo przebywały na parkiecie.

W razie sukcesu w ćwierćfinale BKS Aluprof zagra ze słynną Urałoczką Jekatierinburg, która w 1/8 Pucharu CEV rozprawiła się z holenderskim Lichtenvoorde.

Warto dodać, że do zmian doszło w sponsorującej klub z Bielska firmie Aluprof. Odwołano cały dotychczasowy zarząd, nowym dyrektorem generalnym został Tomasz Grela. W gronie odwołanych jest m.in. Maciej Mąka, który jest wiceprezesem BKS-u Aluprof. Na razie nie wiadomo, czy straci także posadę w klubie. W firmie zapewniono nas, że Aluprof nie zamierza rezygnować z umowy sponsorskiej z siatkarkami z Bielska.