Sport.pl

Ostrowski: W UEFA nie wierzą, że w Polsce rządzą kibice

Członek zarządu Legii opowiada jak w UEFA nikt nie wierzy, że w polskich klubach tzw. stowarzyszenia kibiców mają tak wiele do powiedzenia. Podkreśla też, że zespoły ekstraklasy nie akceptują ostrych kar dla kibiców i wolą z nimi ?współpracować za cenę pozornego spokoju?.
Przeczytaj cały wywiad z Jarosławem Ostrowskim »

W Polsce nagminnie łamie się przepisy dotyczące rozprowadzania biletów. Komisja Ligi ten problem bagatelizuje, a co na to UEFA?

- Współpracujemy z departamentem bezpieczeństwa europejskiej federacji. Przewodniczący Mark Timmer nie wierzy, gdy opowiadamy mu o wpływach kibiców w Polsce - mówi Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii. - Nie wierzy, że kibice we Wrocławiu czy w Szczecinie zablokowali fuzję z Groclinem. Nie wierzy, że kibice z Wrocławia zażądali wycofania klubu z pucharów i właściciel to zrobił, bo jak powiedział w jednym z wywiadów: "Nie chciał iść drogą Legii". Nie dziwię się, że człowiekowi z zachodniej Europy nie mieści się to w głowie. UEFA jest bezwzględna w tym zakresie - jeśli ktoś kibicuje danej drużynie, jest jej kibicem i klub ponosi za jego zachowanie odpowiedzialność.

Ostrowski przyznaje także, że w kluby nie chcą dotkliwie karać kibiców i nie stosują zakazów stadionowych. - Legię ciągle traktuje się jak UFO. Kiedy na walnym zgromadzeniu Ekstraklasy prosiliśmy kluby, by po wydarzeniach w Wilnie nie wpuszczały naszych kibiców, wielu odpowiadało, że nie zgadza się z naszą polityką. Oni uważają, że z kibicami trzeba współpracować za cenę pozornego spokoju. Część klubów przyznaje nam rację, ale robi co innego - mówi członek zarządu stołecznego klubu.

Więcej o: