Sport.pl

W trakcie rajdu Barbórki wystartował niewidomy kierowca

?Nie widzę przeszkód? - tak powtarzał wszystkim Bartek Lenarth. W sobotę na Rajdzie Barbórki stanął w szranki z jednym z najlepszych kierowców rajdowych w Polsce - Kajetanem Kajetanowiczem. Bartek jest niewidomy.
Suzuki wycofuje się z rajdów »

Na odcinek specjalny Rajdu Barbórka Bartek przybył ze swoim pilotem i przyjacielem Pawłem Ciurzyńskim jeszcze przed godz. 11. Nie mógł się doczekać wyścigu z Kajetanowiczem. Ten ostatni dla wyrównania szans zakleił sobie kask

Ryk silnika, szum fal

Bartek stracił wzrok, gdy miał trzy lata. Był pierwszym studentem Uniwersytetu Śląskiego, który przychodził na zajęcia z psem przewodnikiem. Potem pierwszym niewidomym administratorem sieci zatrudnionym w śląskiej firmie informatycznej.

- Czemu samochody? - pytam. - To moja pasja. Kiedy przekręcam kluczyk w stacyjce i słyszę, jak silnik zaczyna ryczeć, dostaję ogromnego kopa - wyjaśnia. Bartek stara się brać z życia, ile tylko może. Brał również udział w rejsach morskich organizowanych przez fundację Zobaczyć Morze, na żaglowcu "Zawisza Czarny".

Paweł Ciurzyński ściga się od 17. roku życia. Jako pilot rajdowy zdobył wicemistrzostwo Polski. Dwa lata temu założył fundację Bractwo Rajdowe. W kwietniu organizuje Samochodowy Puchar Niepełnosprawnych.

Bartek zwycięża z gorszym czasem

Pojedynek między Bartkiem a Kajetanowiczem odbył się dopiero po zmroku. - To nie będzie najbardziej pokazowy wyścig na czas. Pojedziemy z prędkością 10-15 km/godz. - ostrzegał Bartek.

Najpierw pojechał Lenarth i Ciurzyński. Bez problemu przejechali trzy odcinki trasy. Na czwartym zahaczyli o oponę, która wpadła pod koła lancera i spowolniła go przed dojazdem na metę. - Zabrakło nam trochę zgrania. Nerwy też zrobiły swoje. Ale jestem i tak bardzo zadowolony - mówił Ciurzyński zaraz po finiszu. Ich czas to 1 min 34 s.

Kajetanowicz przed startem ćwiczył z żoną. Zasłonił oczy i jeździli po parkingu. - Jechałem na pierwszym biegu, a prędkość wydawała się ogromna. Zobaczyłem, jak wielkie zaufanie trzeba mieć do pilota - twierdził w rozmowie z "Gazetą" przed sobotnim wyścigiem.

Kajetanowiczowi i Wisławskiemu na początku szło bardzo dobrze. Zdarzały się jednak momenty, kiedy niewiele brakowało, a wypadliby z trasy. Na metę dojechali w czasie 1 min 31 s.

- Bartku! To ty jesteś zwycięzcą! Pamiętaj, że czas jest względny, a my i tak mieliśmy łatwiej, bo jeździmy ze sobą od dwóch lat, a nie od dwóch tygodni, i wcześniej dwa razy już jechaliśmy tę trasę na Barbórce - gratulował niewidomemu Wisławski.

Chwilę po wyścigu Bartek powiedział "Gazecie": - Wynik był nieistotną sprawą. Chcieliśmy pokazać, że jest to możliwe przy odrobinie chęci, odwagi i pomocy. Dzięki temu możemy też promować naszą fundację.

Promuje Bractwo

Pomysł wyścigu z mistrzem rajdowej kierownicy wyszedł od fundacji Bractwo Rajdowe założonej przez Pawła Ciurzyńskiego. Chce ona promować sporty motorowe, działać na rzecz bezpieczeństwa ruchu i budowy miejsc do trenowania dla kierowców. - Chcielibyśmy, żeby było gdzie sprawdzić swoje umiejętności w panowaniu nad autem - wyjaśnia Ciurzyński. Niedzielna impreza ma pomóc w realizacji tych założeń. - Ten przejazd to symbol. Pokaz tego, że bariery można łamać - wyjaśnia Lenarth.

Więcej o: