Dawni hokeiści Zagłębia czarowali techniką

Najsłynniejsi hokeiści Zagłębia Sosnowiec znowu spotkali się na lodzie. - Uff... Sił brakuje, ale zabawa była wspaniała - sapał zmęczony, ale szczęśliwy Wiesław Jobczyk.
Dawne gwiazdy - olimpijczycy, mistrzowie Polski, uczestnicy mistrzostw świata - zagrali dla dzieci i ofiar dwóch pożarów, które dotknęły ostatnio kibica i młodego hokeistę Zagłębia.

Rywalem drużyny oldbojów był zespół amatorów Zagłębia, dwukrotnych mistrzów Polski. Starsi panowie pokazali kilka takich akcji i zagrań, że kibice zaczęli się dopytywać, czy aby nie powinni się znaleźć w składzie na najbliższy mecz ekstraligi.

- 90 procent chłopaków na co dzień nie wie, co to lód. Gdyby trochę potrenowali, to jeszcze niejednego młokosa by objechali - śmiał się Marek Marcińczak, przed laty znakomity obrońca, a w niedzielę trener.

Jobczyk zdradził, że ostatni raz trenował we wrześniu. Nie przeszkodziło mu to jednak zdobyć bramki po pięknym strzale z nadgarstka. - Z tym się urodziłem i tego trenować nie muszę - śmiał się. - Zabrakło jednego przedmeczowego zgrupowania i dziś bylibyśmy nie do zatrzymania - żartował Leszek Tokarz, znakomity napastnik sprzed lat.

Na lód nie wyjechał niestety Adam Bernat. A szkoda, bo prezes sosnowieckiego klubu miał się zmierzyć z wiceprezesem Dariuszem Kisielem, który jest podporą drużyny amatorów i strzelił w niedzielę dwa gole. - Chory jestem. Chciałem grać, ale nie dałem rady - smucił się Bernat. - Świetna zabawa, dla nas, dla kibiców. Mam nadzieję, że wkrótce znowu spotkamy się w takim samym składzie - dodał Andrzej Nowak, kiedyś filar defensywy Zagłębia, a teraz jego drugi trener.

Gwiazdy 6

Amatorzy 5

Bramki dla Gwiazd: Jacek Kurowski, Andrzej Nowak, Wiesław Jobczyk, Krzysztof Podsiadło, Marek Cholewa, Dariusz Płatek.