Sport.pl

Drabik wciąż królem lodu

Lodowa gala Sławomira Drabika odbyła się już po raz siódmy, ale ponownie przyciągnęła tłumy kibiców. - Organizator i zarazem zwycięzca imprezy był podwójnie zadowolony


Trybuny lodowiska przy ul. Boya-Żeleńskiego wypełniły się wczoraj po brzegi. Zziębnięci fani rozgrzewali się skacząc i śpiewając, popijali herbatkę z prądem. Rozgrzewali ich również zawodnicy, którzy wyjątkowo serio potraktowali ściganie się po śliskiej tafli. W drugim wyścigu groźnie upadli Tomasz Jędrzejak i Cezary Romańczuk. W 10. Mariusz Puszakowski. Było trochę siniaków i otarć, ale szczęśliwie nikomu nic groźnego się nie stało.

Na lodowej tafli tradycyjnie rządził Drabik. Przegrał tylko raz...ze swoim synem Maksem.

- Młody miał ciśnienie, ale dał radę - mówił o 10-latku dumny ojciec. - Spisał się jak trzeba, a musiał się pilnować, bo ten sprzęt ma niezłego powera.

Wczoraj pechowo jeździł, będący jednym z faworytów, Jędrzejak. Awans do barażu odebrał mu defekt motocykla. Mistrz Polski na klasycznym torze - Adam Skórnicki, w barażu wystartował na pożyczonym motocyklu i w finale również go zabrakło.

- Fura mi padła niestety. Chociaż i tak, żeby wygrać ze Sławkiem, trzeba by mu było bezpiecznik wyciągnąć - komentował z uśmiechem "Skóra".

Drabik w finale dał szansę rywalom. Zaspał na starcie i znalazł się za plecami Piotra Świderskiego i Mateusza Kowalczyka. Wyprzedził ich jednak bardzo szybko.

- Niby w Częstochowie nic się nie dzieje, a jak ktoś coś robi, to narzeka, że ludzie nie przychodzą. Tutaj przychodzą, bo lubią taki speedway. Dlatego im go daję. - podsumował Drabik.

Wyniki: Finał: S. Drabik, Świderski, Kowalczyk, Miedziński; Baraż: Drabik, Świderski, Kowalczyk, Miedziński.