Szpital w Prokomie. Mecz w Kwidzynie przełożony

Pięciu koszykarzy Asseco Prokom Sopot jest chorych na grypę, kolejny ma kontuzję. Z tego powodu mecz mistrza Polski z Bankiem BPS Basket Kwidzyn został przełożony
Mecz w Kwidzynie miał się odbyć w niedzielę. Gospodarze szykowali się do niego od dwóch tygodni, ale Prokom (w międzyczasie zagrał dwa mecze w Eurolidze i jeden w lidze) poprosił Polską Ligę Koszykówki o przełożenie spotkania. Powód: szpital w zespole. Liga uwzględniła prośbę i mecz w Kwidzynie ma się odbyć w lutym.

W ostatnim meczu Prokomu - w Eurolidze z Nancy, nie mógł zagrać Filip Dylewicz, który ma kontuzję palca prawej dłoni. - Ból dokucza mi od meczu z Panathinaikosem. Wydawało mi się, że to zwykłe wybicie palca, ale kiedy opuchlizna już zeszła, ból nie mijał. Zrobiłem więc prześwietlenie w szpitalu i okazało się, że mam zerwane więzadło - mówi Dylewicz, który do treningów wróci prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu. Nie pojedzie więc z drużyną na kolejny ważny mecz Euroligi - w czwartek mistrz Polski zagra z Żalgirisem Kowno. W Nancy nie było też Adama Łapety, który został w Sopocie, bo jest chory na grypę.

Już we Francji grypa dopadła kolejnych koszykarzy - Ronniego Burrella, Pata Burke'a, Alekseja Nesovicia i Przemysława Zamojskiego. Mimo to wszyscy zagrali z Nancy, a Prokom przegrał 70:78. - Nie wiem, czy choroba tylu graczy była przyczyną naszej porażki, ale na pewno zagralibyśmy lepiej. Szczególnie w obronie, gdzie popełniliśmy wiele błędów - analizuje trener Prokomu Tomas Pacesas.

Z chorych koszykarzy najdłużej zagrał we Francji Burrell - 36 minut. Burke grał 28, Nesović 12, a Zamojski 10 min. - Burrell mi zaimponował. Jeszcze w dniu meczu miał 39 stopni gorączki, ale mimo to uparł się, że zagra. Nie pamiętam, aby któryś z czarnoskórych graczy, którzy grali w drużynie z Sopotu, wykazał się takim charakterem - chwali koszykarza Pacesas.

Chorzy na grypę są również trener przygotowania motorycznego Aleksandar Kosauskas oraz kierownik drużyny Robert Wierzbicki.

Z naszych informacji wynika, że Basket bardzo chciał zagrać z Prokomem i nie zgodziłby się na przełożenie meczu. Klub z Kwidzyna nie miał jednak wyjścia, bo decyzję podjęła liga.