Władze Legii kontra kibole. I Wiara Lecha...

Członek zarządu Legii Warszawa oskarża inne kluby ekstraklasy o współpracę ze stowarzyszeniami kibiców, które łamią prawo. Najostrzej mówi o liderze ekstraklasy Lechu Poznań.
Kibic Lecha, czyli legalista schizofreniczny »



W wywiadzie dla poniedziałkowej "Gazety Sport" Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii Warszawa, opowiada, jak silną pozycję w wielu klubach mają kibole i tzw. stowarzyszenia kibiców.

- W Poznaniu lechici doprowadzili grupę kibiców Legii pod stadion. Nikt ich nie sprawdził lub sprawdził niedokładnie. Wejść mogły osoby z zakazem stadionowym i wnieść na trybuny wszystko. Na meczu używali niedozwolonej pirotechniki - mówi w wywiadzie Ostrowski.

Regulamin bezpieczeństwa PZPN i Ekstraklasy stanowi, że kluby biorące udział w meczu muszą zapewnić, że bilety przekazane do ich dyspozycji (sprzedaży) są rozprowadzane jedynie wśród kibiców swojego klubu.

- Stowarzyszenie kibiców Wiara Lecha ma bardzo silną pozycję w klubie - mówi członek zarządu Legii. - Jakiś czas temu agencja ochroniarska stwierdziła, że nie może realizować swoich zadań na stadionie w Poznaniu, bo zbyt wiele do powiedzenia mają kibice. Organizacji Wiarze Lecha zazdroszczą wszyscy kibice. Jej szefowie zasiadają w loży honorowej. Dzięki temu Wiara Lecha czuje się tak mocna, że po zadymie w Gdańsku groziła dziennikarzom procesami, jeśli napisaliby o tych wydarzeniach w nieodpowiedni sposób. I dziennikarze nie drążą tematu.

Ostrowski przyznaje też, że kiedyś podobnie było w Legii.

- Nie poszliśmy tą drogą, bo uważamy, że nie jest to dobre rozwiązanie - mówi. - Przed naszym przyjściem [przed kupieniem klubu przez firmę ITI] podobnie było w Legii. Kibice swobodnie poruszali się po stadionie i budynku klubowym, dostawali darmowe bilety, mieli bliskie kontakty z władzami klubu. Łatwiej było im się tu dostać niż dzisiaj panu. A my inaczej wyobrażamy sobie rolę kibiców. Nie do nich należy zapewnienie bezpieczeństwa na stadionie, decydowanie o takich sprawach klubu jak zasady dzierżawy stadionu od miasta. Oni mają kibicować i współpracować z klubem, ale na zasadach określonych przez klub. Z prawem do krytyki oczywiście, ale w cywilizowanych formach.

Cały wywiad w poniedziałkowej Gazecie Sport, dodatku do "Gazety Wyborczej"