Jakub Błaszczykowski po otrzymaniu nagrody. Jest pod specjalną ochroną

Po faulach na mnie sędziowie pokazali w tym sezonie 11 żółtych i 3 czerwone kartki. Co mogę zrobić? Uciekać rywalom - mówi Sport.pl 23-letni skrzydłowy reprezentacji Polski i Borussii Dortmund.
Błaszczykowski piłkarzem roku według "Piłki Nożnej" »

Tygodnik "Piłka Nożna" wybrał Błaszczykowskiego na najlepszego polskiego piłkarza roku 2008.

Robert Błoński: Ważna jest dla pana taka nagroda?

Jakub Błaszczykowski: Po to gram w piłkę i chcę wygrywać mecze, by dać radość kibicom oraz dziennikarzom. Sobie również, ale w mniejszym stopniu. Dla mnie najfajniejsze jest to, że przysłowiowy Kowalski budzi się dzień po meczu i idzie do pracy z uśmiechem i podniesioną głową. Kibice kierują się sympatią, a dziennikarze bardziej krytykują niż chwalą. Jak już mnie docenili, to się cieszę.

Jaki to był rok dla pana?

- Pierwsza połowa kiepska. Leczyłem kontuzję, pauzowałem prawie osiem miesięcy. Poza tym w klubie grałem na prawej obronie, a to nie jest moja pozycja. Dobre mecze przeplatałem słabymi. Odżyłem przy trenerze Kloppie, znaleźliśmy wspólny język. Dużo rozmawialiśmy, on do każdego zawodnika podchodzi indywidualnie. Dzięki niemu mamy 29 punktów i jesteśmy blisko czołówki Bundesligi. Po trzech lub czterech treningach powiedział mi, że nie rozumie, jak mogłem grać tak nierówno. Od razu zobaczył, że potrzebuję innego treningu niż reszta.

Jak to było na Euro? Musiał pan wyjechać z Austrii?

- Tak. Mięsień był uszkodzony, z Niemcami na pewno bym nie zagrał. USG wykazało, że na pewno byłbym gotów na pojedynek z Chorwatami. Z Austrią - nie wiadomo. Nie płaczę już nad rozlanym mlekiem. Ale było mi cholernie smutno. Bardzo chciałem zagrać na wielkiej imprezie, pokazać się... Dlatego decyzja była tym bardziej dramatyczna. Pierwsze dni były fatalne, wie o tym mój wujek Jurek Brzęczek. Życie nauczyło mnie jednego: każde niepowodzenie to mobilizacja do dalszego wysiłku.

Jak pan oglądał mecze na Euro, to...

- ...ściskałem kciuki za chłopaków. Zawsze życzę dobrze reprezentacji, bo to także moja drużyna. Porażki mnie bolały jak wszystkich. Długo nie mogłem wyzwolić się z "piekielnej trzynastki", czyli mój licznik zatrzymał się na 13 występach w kadrze. I zawsze coś przeszkadzało, bym zagrał po raz czternasty. Udało się dopiero w sierpniu we Lwowie z Ukrainą. Jestem przesądny i nie lubię 13. Nagroda od "Piłki Nożnej" to chyba pierwsza przyjemna rzecz, jaka spotkała mnie 13 (gala była organizowana w sobotę 13 grudnia).

"Kicker" ocenia pana rundę na 3,17. Daje to 35. lokatę wśród wszystkich piłkarzy Bundesligi. Źle nie jest, ale myślałem, że jest pan wyżej.

- W ogóle nie zwracam na to uwagi. Fajnie, jak piszą o mnie coś dobrego, ale generalnie nie zgadzam się z ocenami dziennikarzy. Podchodzę do tego na chłodno. Pan wie, kiedy napisał dobry artykuł, a ja wiem, czy grałem dobrze czy źle. Umiem siebie ocenić, wiem, kiedy popełniam błędy i co muszę robić lepiej.

Jest pan w Niemczech pod ochroną sędziów? Rywale faulują pana niemiłosiernie.

- Za faule na mnie sędziowie pokazali 11 żółtych i 3 czerwone kartki. Łatwo mi nie jest, ale nie płaczę. Jak sobie ze mną nie radzą, faulują. W tej sytuacji mogę robić tylko jedno: uciekać im. Nie jest mi z tym jakoś specjalnie ciężko.

Rok 2008 był dobry dla reprezentacji?

- Niestety, ale nie. Poprzedni był lepszy. Wszystko jest spowodowane niepowodzeniem na Euro. Po raz kolejny zawiedliśmy na wielkiej imprezie. To jest problem. Jak oglądałem poprzednie mundiale i Euro, to miałem wrażenie, że zawsze jeździliśmy na te wielkie imprezy nieprzygotowani. Drugi przykry moment to porażka ze Słowacją. Stało się, ale sytuacja jeszcze nie wymknęła się nam spod kontroli. Wszystko jest w naszych rękach.

Na koniec wie pan, że muszę zadać jedno pytanie...

- O Liverpool?

Tak. Chciałby pan iść do Anglii?

- Nie lubię spekulować. Nie wiem, czy to liga dla mnie, czy nie. Jak będą konkrety, porozmawiamy. Ze mną nikt się nie kontaktował.

Czego panu życzyć na 23. urodziny, które były w niedzielę?

- Tylko zdrowia. Z resztą dam radę.

Leo Beenhakker: Piechniczek dla mnie nie istnieje »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama