W Lechu bilety tylko dla "prawdziwych kibiców". Reszta wyp...

"Bilety dostaną tylko prawdziwi kibice. Polonusi mogą wypierdalać na Małysza, kadrę i Wisłę" - to zasady niejakiego "Litara", który decyduje, komu należą się bilety na mecz Lecha z Feyenoordem w Pucharze UEFA. Wszystko to za zgodą szefów klubu
Po antysemickich okrzykach w Krakowie: Wisła ukarana, piłkarze nie

"Dochodzę do wniosku, że naszą piłką rządzi mafia. Tak na wysokich, jak i na niskich szczeblach. W przypadku Lecha - mafia kolesi-kibiców, którzy na mecz zabierają tylko znajomych" - to fragment listu, który kibic Lecha przysłał do "Gazety". Podpisał się imieniem i nazwiskiem, ale prosił o ich nieujawnianie.

Sympatyk "Kolejorza" chciał kupić bilet na wyjazdowy mecz Pucharu UEFA z Feyenoordem.

Jedynym miejscem, gdzie można zdobyć jedną z 3 tys. wejściówek, jest poznański sklep "Tifo" przy ul. Ratajczaka. Można tam kupić koszulki i szaliki Lecha, ale także wyroby firmy Pitbull, na przykład t-shirt z wielką zakrwawioną maczetą i hasłem "Terror INC. In blood we trust".

Kibic Lecha pisze: "Według pracowników "Tifo" bilety na Feyenoord mogą dostać wyłącznie prawdziwi kibice Lecha w nagrodę za wierny doping. Spytałem więc, kto jest wystarczająco dobrym kibicem.

"Tifo": Czy był Pan na meczach, jak Lech grał w II lidze? Na pewno nie, a teraz jak Lech odnosi sukcesy, wszyscy raptem chcą kibicować - usłyszałem w odpowiedzi.

Mieszkam w Poznaniu od paru lat i regularnie, kiedy tylko mogę, chodzę na mecze, ale nie zbieram biletów, żeby komuś udowadniać, że w danym sezonie byłem na meczach X razy - broniłem się.

Wytknięto mi, że nie mogę dostać biletu, bo nie mam meldunku w Poznaniu. - Niech Pan zapomni o biletach. Nie mamy, o czym gadać. Wczoraj też tu był też taki jeden. Wykonałem parę telefonów i nikt gościa nie znał..."

Nasz czytelnik miał zweryfikować się sam. Dostał w "Tifo" numer telefonu do człowieka, który miał ostatecznie zdecydować, czy może dostać bilet. "Odpowiedział, że nie dostanę. Dlaczego? Bo nie".

"Litar" prawdę ci powie

Wczoraj zadzwoniliśmy do tajemniczego rozmówcy. To "Litar", członek Stowarzyszenia Kibiców Wiara Lecha. - Wolałbym nie ujawniać swoich danych - powiedział "Gazecie"

- Ktoś się dziwi, że bilety są tylko w "Tifo"? Tak jest od lat. Regularnie kibicujący i jeżdżący na wyjazdy wiedzą jak to wygląda - tłumaczy "Litar". - Sklepik jest zresztą tylko punktem sprzedaży, dystrybucją zajmuje się Wiara Lecha. Klub scedował na nas sprzedaż biletów, ma z nami umowę. I klub jest zadowolony, bo dbamy o porządek na wyjazdach, o to jak wyglądają oprawy. Jest to chyba owocna współpraca. Proszę sprawdzić, jak prezentowaliśmy w St. Gallen, czy w Wiedniu - dodaje członek stowarzyszenia.

- Nie ja decyduję, kto może kupić bilet. Po prostu tłumaczę, na jakich zasadach je sprzedajemy - odpowiada "Litar". Jakie są zasady? - Niezadowoleni będą zawsze, ale niestety nie każdy może dostać bilet. Nasi kibice wypracowali sobie markę, poziom, poniżej którego nie chcemy schodzić. Przy meczach Pucharu UEFA przyklejają się do nas osoby, który może i są sympatykami piłki, ale niekoniecznie Lecha. Gdy biletów jest mniej niż chętnych, musimy zastosować jakieś reguły. Premiujemy kibiców, którzy jeżdżą na wyjazdy, regularnie chodzą na mecze - tłumaczy "Litar". W jaki sposób odbywa się identyfikacja? - Trzeba jeździć na wyjazdy lub mieć karnet. Mamy bazy danych osób, które są wiernymi kibicami - odpowiada nasz rozmówca.

Brak poznańskiego meldunku dyskwalifikuje? - To nieprawda - mówi "Litar". Gdy zadzwoniliśmy do "Tifo", powiedziano nam, że bez meldunku nie mamy szans. - Ktoś z meldunkiem spoza Poznania może dostać bilet, ale musi być prawdziwym kibicem. Mamy takich w Anglii, Holandii, a nawet w Warszawie - upiera się Litar.

Prezes Lecha po zadymie w Gdańsku: Spotkania z kibicami przynoszą świetne efekty

Masaż twarzy za zbyt wąskie powieki

Sklepik "Tifo" to jedyne miejsce dystrybucji biletów, a oficjalnym źródłem informacji o zasadach jest forum internetowe Wiary Lecha. "Litar" pisze tam m.in.: "A teraz do wszelkiej maści polonusów próbujących kupić bilety - Wypierdalać na Wisłę, kadrę i Małysza!!!! Nawet, jeżeli jakimś sposobem nabędziecie bilet, to wyłapiemy Was i pogonimy z sektora."

- Może to rzeczywiście trochę za ostre sformułowanie, ale prawda jest taka, że nie chcemy na meczu przypadkowych kibiców - mówi "Gazecie". - Na Małyszu i kadrze większość jest pijana i ma w nosie doping. Chcemy zabrać kibiców, którym ufamy. Bierzemy przecież za nich odpowiedzialność - twierdzi "Litar".

Wiara Lecha dba o dyscyplinę. Następny punkt zasad wyjazdu do Rotterdamu brzmi wg. "Litara" tak: "Przypominam, że reprezentujemy kibiców Lecha Poznań i obszczymurki nie będą tolerowane. Właściciele zbyt wąskich powiek, nieangażujący się w doping, również mogą liczyć na masaż twarzy."

- Jedziemy do Holandii, chodzi o... narkotyki. Znów może trochę za ostro napisane, ale chcemy żeby był spokój i doping - tłumaczy "Litar". Kto ewentualnie będzie "masował twarze"? - To forma straszaka, proszę nie traktować tego dosłownie - dodaje.

PZPN stracił miliony, bo nie ma weksli dla sędziów