Lato: Stempniewski musi odejść

- Skąd mogłem wiedzieć? Ale już dość tego. Jestem z nim na piątek umówiony. Powiem szczerze, najlepiej gdyby sam zrezygnował - mówi prezes PZPN Grzegorz Lato, po tym jak dowiedział się, że szef Kolegium Sędziów PZPN Sławomir Stempniewski prowadził interesy z zatrzymanym we wtorek Grzegorzem G.
Lato chce zmiany szefa Kolegium Sędziów »

Jacek Sarzało: Jak pan skomentuje zarzuty korupcyjne dla dwóch najlepszych polskich sędziów?

Grzegorz Lato, prezes PZPN: Powiem panu, że jestem załamany.

A w "Dzienniku" stwierdził pan, że wkrótce dojdziemy do absurdu, bo będziemy ścigać sędziów, którzy wzięli kilogram kiełbasy czy pół litra wódki.

- Bzdura. Chodziło mi o to, że są sędziowie, którzy wezmą wódkę i kiełbasę, a są tacy, co biorą tylko grube sumy. Ale wszyscy są nieuczciwi. Naprawdę jestem przybity. Przecież to była czołówka naszych arbitrów, eksportowi, jeden z nich miał sędziować na mundialu. Ale jeżeli słyszę, że ma zarzut działalności w zorganizowanej grupie przestępczej, no to powiem panu, że to już jest poważna sprawa.

Tyle że do tej pory PZPN albo nie reagował na zatrzymania przez prokuraturę, albo nawet jeśli sędziów zawieszał, wkrótce po cichu przywracał ich do sędziowania.

- Jeżeli dostali zarzuty, zostaną zawieszeni i będą się musieli stawić na Wydział Dyscypliny. Ale powiem panu, że jestem przeciwnikiem stosowania sankcji wobec kogokolwiek ze środowiska tylko po artykułach w gazetach. Musi być wyrok sądu albo przynajmniej poważny zarzut prokuratorski. Nie wolno od razu stosować zasady: siekiera, pniak, głowa. Ale akurat o tych dwóch może pan napisać, że są zawieszeni z automatu. Przyznam, że myślałem, że środowisko sędziowskie zostało już w miarę oczyszczone. Myliłem się. A tu jeszcze dochodzą mnie słuchy, że podobno mają być kolejne zatrzymania.

Wiedział pan, że szef polskich sędziów Sławomir Stempniewski ma wspólne interesy z jednym z zatrzymanych?

- Skąd mogłem wiedzieć? Ale już dość tego. Jestem z nim na piątek umówiony. Powiem szczerze, najlepiej gdyby sam zrezygnował.

Ma pan kogoś na jego miejsce?

- Na pewno nie będzie to nikt z łapanki. Są jakieś propozycje, trzeba to przeanalizować, przyjrzeć się kandydaturom.

Podobno w grę wchodzi Piotr Werner. Mówi się też o kandydacie z zagranicy...

- Żadnych nazwisk. W środę jest zarząd, tam się wszystko rozstrzygnie.

Słyszał pan, że to PZPN przeciągał podpisywanie weksli antykorupcyjnych przez arbitrów?

- Nie wiem nic o sprawie, muszę sprawdzić, dlaczego nie są podpisane. Muszę się spotkać z sędziami. Powiem im wprost: Panowie zastanówcie się, czy nie lepiej zrezygnować, jeżeli ktoś ma coś na sumieniu.