Małysz mierzy w Cztery Skocznie

Polscy skoczkowie nie wystartują w weekend w konkursach Pucharu Świata w Pragelato. Zamiast tego w czwartek jadą do austriackiego Ramsau, by ćwiczyć na małych skoczniach i eliminować błędy
Małysz nie jedzie do Pragelato  »

Czternasty w Kuusamo, 25. i 27. w Trondheim to osiągnięcia Małysza w tym sezonie. O reszcie zawodników nie ma co wspominać. W niedzielę wieczorem trener kadry Łukasz Kruczek po konsultacjach z prezesem Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniuszem Tajnerem i fizjologiem profesorem Jerzym Żołądziem zdecydował o przerwaniu startów. - Decyzja może wyglądać na dramatyczną, ale przede wszystkim jest rozsądna - tłumaczy Kruczek. - W minionych latach bywało podobnie. Adam miał kiepski początek, ale trenerzy czekali, aż wszystko zaskoczy. Ja uznałem, że nie ma sensu ciągnąć tego na siłę, że to przyniesie więcej szkody. Bo Adam nie jest jeszcze dobrze wyregulowany.

Małysz niby skacze przyzwoicie, ale zawsze brakuje mu minimum pięciu metrów do najlepszych. - To kwestia techniki, Adam popełnia błąd w pozycji dojazdowej do progu. Nie ma stabilności, raz prędkości są dobre, raz jest wolniejszy. Bez testów i badań zauważyliśmy, że w trakcie odbicia Adam przelatywał do przodu. Nie miał stabilnej pozycji, kiedy zaczynał się odbijać. Tracąc równowagę, nie miał się z czego odbić. Startami tego nie poprawi, spokojnym treningiem, kilkudziesięcioma skokami na małym obiekcie tak. Robimy krok wstecz, by potem zrobić kilka do przodu - mówi Kruczek.

I dodaje, że celem na ten sezon od początku był Turniej Czterech Skoczni oraz mistrzostwa świata w Libercu w połowie lutego. - A Puchar Świata? Gdyby pojawiła się taka szansa, to byśmy chcieli jej pomóc - mówi Kruczek. I on, i Małysz, i w ogóle wszyscy spodziewali się lepszych wyników, ale na razie paniki nie robią. Wczoraj Kruczek rozmawiał z profesorem Żołądziem. Zdecydowali, że nie będzie zmian w metodach treningowych. Będą za to skoki w Ramsau.

W ubiegłym tygodniu Małysz skończył 31 lat, ale Kruczek z przekonaniem mówi, że kwestia wieku nie ma znaczenia. Wszelkiego rodzaju treningowe testy siły pokazały, że Adam poprawia rekordy życiowe. Mocy na pewno nie stracił ani się nie wypalił. Do wszystkiego podchodzi spokojnie, jest zawiedziony, ale stresu nie ma. Wszystko jest kwestią błędu technicznego. - Po treningach w Ramsau, w Engelbergu mam nadzieję, że wszyscy zobaczymy innego Adama - mówi Kruczek. Precyzując słowo "inny", ma na myśli "lepszy". - Turniej Czterech Skoczni potraktujemy bardzo prestiżowo. Adam ma tam walczyć - kończy trener Kruczek.