Wisła Can-Pack walczy z pechem

Mistrzyniom Polski w koszykówce zaczyna brakować polskich zawodniczek, a przed nimi bardzo ważny mecz w Gorzowie Wlkp. Ewelina Kobryn jest już szóstą wiślaczką, a trzecią z podstawowego składu, która odniosła kontuzję w tym sezonie
26-letnia środkowa jest najrówniej grającą koszykarką w Wiśle. Pod względem skuteczności rzutów za dwa punkty ustępuje tylko Chamique Holdsclaw, innej kontuzjowanej wiślaczce. W środę Kobryn doznała urazu stawu skokowego już w drugiej kwarcie i jej występy w najbliższym czasie stoją pod znakiem zapytania.

Zgodnie z przepisami Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet w każdym meczu przez pełnych 40 minut muszą występować dwie Polki. W Gorzowie mistrzynie Polski będą miały spore kłopoty z wystawieniem zawodniczek prezentujących odpowiedni poziom.

Pierwszym pechowcem była Agnieszka Pałka. Najpierw skręciła staw skokowy, a po powrocie szybko złamała serdeczny palec lewej ręki. Po niej ze składu Wisły wypadły na krótko Jelena Skerović (kontuzja kostki) i Dorota Gburczyk (uraz barku). Po spotkaniu z Nadieżdą Orenburg Chamique Holdsclaw wyjechała do USA wykonać artroskopię kolana. Najmniej szczęścia miała Anna Wielebnowska. Po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie nie zagra do końca sezonu.

Do końca roku Wiśle pozostało do rozegrania pięć spotkań - trzy w ekstraklasie i dwa w Eurolidze.

W związku z regulaminem PLKK w szlagierze z AZS-em Gorzów od pierwszej minuty zagrają Dorota Gburczyk i Aneta Kotnis. Na ławce rezerwowych usiądą niedoświadczone Paulina Gajdosz i Karolina Zając oraz wracająca po kontuzji, ale nieprzygotowana do gry Pałka. - Sporo biegałam i chodziłam na siłownię, ale nie miałam kontaktu z piłką. Jeśli jednak będzie trzeba, wejdę na boisko - zapewnia koszykarka.

Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes TS Wisła, twierdzi, że kontuzja Kobryn nie jest tak groźna, jak początkowo wyglądało. - Niewykluczony jest jej wyjazd na mecz z Besiktasem Stambuł w najbliższą środę - poinformował.

W Wiśle szukali Polki, która mogłaby wzmocnić drużynę, ale nie znaleźli odpowiedniej zawodniczki. Wszystko jest uzależnione od powrotu do zdrowia aktualnych wiślaczek. 20 grudnia mistrzynie Polski zmierza się z MUKS-em Poznań i to będzie ostatni mecz w tym roku. Na ligowe boiska wrócą 24 stycznia.

- Niewiele drużyn podniosłoby się po tylu kontuzjach. Chyba już wyczerpaliśmy limit pecha i niepowodzeń? - zastanawiał się Dunin-Suligostowski.