Lato ma kłopoty. W styczniu straci fotel prezesa?

PRZEGLĄD PRASY. Tuż po swoim wyborze na prezesa PZPN Grzegorz Lato zapowiedział, że jeżeli przez rok w związku pod jego kierownictwem nic się nie zmieni, to zrezygnuje. Może się jednak okazać, że nie doczeka do tego czasu, bo zostanie zmuszony do odejścia znacznie wcześniej - donosi ?Przegląd Sportowy?.
Członek zarządu PZPN wyprowadził 100 tys. złotych »

Od wyborów w Polskim Związku Piłki Nożnej minął blisko miesiąc. Jednak zanim nowo wybrany prezes na dobre zaczął pełnić swoje obowiązki, tuż pod jego nosem wyrosła mu opozycja. Przewodzi jej człowiek, który jeszcze parę tygodni temu wspierał Latę i któremu ten zawdzięcza zwycięstwo. Kazimierz Greń, szef Podkarpackiego ZPN, sprawił, że większość działaczy opowiedziała się za Latą a nie jego kontrkandydatem - Zbigniewem Bońkiem. Teraz jest po drugiej stronie barykady i swojemu byłemu współpracownikowi zarzuca brak jakichkolwiek działań. - Lato szedł do wyborów z konkretnym programem, który miał realizować w momencie, kiedy zostanie prezesem. Do tej pory nic nie zostało zrobione. A PZPN-owi potrzebna jest rewolucja - stwierdza Greń.

Jeżeli nic się nie zmieni, prawdopodobnie już w styczniu prezesowi zostanie postawiony wniosek o wotum nieufności. Bo jak twierdz Greń, ma wśród działaczy duże poparcie. - Codziennie dzwonią do mnie z poparciem z całej Polski. W zarządzie też są ludzie, którzy myślą podobnie jak ja i też zawiedli się na prezesie - mówi.

Grzegorz Lato natomiast nie ma pojęcia, czego dotyczą zarzuty. - Nie wiem, o co temu Kazikowi chodzi. Przecież w miesiąc nie da się wszystkiego zrobić. Nie przejmuje się też groźbą, jaka nad nim wisi. - Z tego, co wiem, to będzie zjazd statutowy, a nie sprawozdawczo-wyborczy. Pożyjemy zobaczymy. Ale niech pan Greń robi sobie opozycję.