Bydgoszcz stawia czoło Warszawie. W wyborach prezesa PZLA

Krzysztof Wolsztyński zgłosi dziś oficjalnie w stolicy, że chce kandydować do fotela prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Jego rywalami będą dwaj działacze warszawscy: Jerzy Skucha i Wiesław Wilczyński.
W sobotę Wolsztyński wygrał ponownie wybory na szefa Kujawsko-Pomorskiego Związku Lekkiej Atletyki Na 52 delegatów poparło go 42. Poprosił też ich o rekomendację na szefa krajowej federacji. Z tym poszło bardziej gładko. Za byli prawie wszyscy. Tylko dwie osoby się wstrzymały, wśród nich był sam Wolsztyński.

- Regionalny związek w Kujawsko-Pomorskiem, którym kieruję, jest jednym z największych, najbardziej prężnych i najlepiej zorganizowanych, lepiej niż centrala. Patrząc na to, co się działo w niej i innych kandydatów, postanowiłem kandydować na szefa PZLA- powiedział Wolsztyński.

Nowego prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki poznamy za miesiąc. Po 12 prawie latach rządów Ireny Szewińskiej nastąpi zmiana warty. Kandydatów jest trzech. Poza Wolsztyńskim zgłosili się już Jerzy Skucha - były szef wyszkolenia, który odszedł ze związku przed 3 laty po konflikcie z Szewińską, oraz Wiesław Wilczyński, były wiceminister edukacji i sportu kieruje teraz biurem sportu w stołecznym magistracie.

Wolsztyński stawia na swoje doświadczenie menedżerskie i najlepsze ze wszystkich relacje z IAAF i EAA. To był wielki atut Szewińskiej. Wolsztyński, z wielu bydgoskich imprez, świetnie zna szefa Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej Lamine`a Diacka. Latem wręczał mu wymyśloną przez siebie nagrodę Laur Królowej Sportu, którą honoruje ludzi wspierających lekką atletykę (ostatnio na specjalnej gali otrzymali ją także m.in. Tomasz Majewski i Piotr Małachowski, medaliści z Pekinu). Ma specjalną stronę internetową www.krzysztofwolsztynski.pl, na której przedstawia własny program rozwoju lekkiej atletyki.

Nowego prezesa PZLA wybierze w styczniu 104 delegatów (z 16 okręgów) zjazdu, który odbędzie się w Spale.