Sport.pl

Czerniak: Jestem optymistą, ale i realistą

Zakończył się plebiscyt na "Żużlową drużynę 60-lecia miasta Lublina" zorganizowany przez Zarząd Okręgowy PZM pod patronatem medialnym lubelskiego oddziału "Gazety Wyborczej". - To już za nami, teraz trzeba patrzeć w przyszłość - mówi Waldemar Czerniak, prezes ZO PZM.


Rozmowa z Waldemarem Czerniakiem*



Wiesław Pawłat: Skąd pomysł na taki plebiscyt?

Waldemar Czerniak: Przede wszystkim chcieliśmy ocalić od zapomnienia wydarzenia wielu lat sportowych zmagań i wielu wspaniałych osiągnięć indywidualnych i klubowych naszych żużlowców. Naszym celem było także to, aby poprzez wspomnienia i rozmowy wysnuć wnioski na najbliższą przyszłość, skłonić obecne władze do myślenia o sporcie żużlowym i o pomocy finansowej dla niego.

Z wystąpienia podczas gali pana prezydenta Lublina Włodzimierza Wysockiego można było wyciągnąć wniosek, że jest dobry klimat do wskrzeszenia sportu żużlowego w naszym mieście.

- To dobre słowo "wskrzeszenie", bo przecież mamy w Lublinie mistrza Polski amatorów, a ligowa drużyna w tym roku nie wystartowała. Dlatego bardzo się cieszę z wypowiedzi pana prezydenta, jak również z deklaracji dyrektora Departamentu Edukacji, Kultury i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Waldemara Paszkiewicza, który w imieniu marszałka też zaoferował pomoc.

Wygląda na to, że żużel ma za sobą władze - czy to wystarczy?

- To za mało. Uważam, że do odbudowy tej dyscypliny sportu potrzebni są ludzie i to nieprzypadkowi, nie ci nastawieni głównie na karierę, ale tacy, którym zależy na reaktywowaniu sportu żużlowego w Lublinie i jego trwałym istnieniu. Myślę, że są u nas tacy ludzie, wielu z nich zostało podczas gali odznaczonych. Oczywiście, aby to wszystko się udało, potrzebni są także kibice. Oni będą to wspierali moralnie, organizacyjnie i finansowo, będąc jednym z najpoważniejszych sponsorów klubu.

Czy wierzy pan, że to się uda?

- Jestem optymistą, ale też i realistą. Nie będzie to łatwe, ale jest to możliwe. Nie chciałbym, aby na moim pokoleniu skończyła się historia lubelskiego żużla.

Wracając do plebiscytu - czy było duże zainteresowanie?

- Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tak. Co ciekawe, otrzymaliśmy wiele kuponów spoza regionu lubelskiego. Dopisali też laureaci, bo z krajowej ósemki dotarło ich na galę sześciu - oczywiście za zmarłego Roberta Dadosa przybył jego brat Michał. Cieszę się także, że zaszczyciła nas swoją obecnością żona trenera drużyny 60-lecia - nieżyjącego już Witolda Zwierzchowskiego - Małgorzata. A już przybycie legendarnego Włodzimierza Szwendrowskiego - dwukrotnego indywidualnego mistrza Polski - zaskoczyło wszystkich. Była to okazja do spotkania się wielu pokoleń lubelskiego żużla. Zobaczyliśmy m.in. wieloletniego kierownika drużyny Motoru Stanisława Gąszcza, znanego działacza Zbigniewa Kasprzaka, świetnego mechanika Jerzego Zgierskiego, czy wreszcie tego, który sprowadził do naszego miasta Hansa Nielsena - Tadeusza Supryna. Byli też słynni zawodnicy ze Stefanem Kępą, Andrzejem Jendrejem, Andrzejem Mazurem, czy Robertem Juchą na czele. Oczywiście opiekę duchową nad wszystkimi sprawował ks. prałat Jan Kiełbasa - duszpasterz lubelskich sportowców, nieustannie walczący o odrodzenie się lubelskiego żużla, bez niego ta impreza byłaby nieważna.

Podczas gali było sporo dodatkowych atrakcji...

- To prawda. Pokazaliśmy sfilmowane przez TVP Lublin, ks. Jana Kiełbasę i wykorzystując zbiory Macieja Maja, najważniejsze wydarzenia w sporcie żużlowym z ostatnich lat. Dużą pomocą służyło nam w tym przedsięwzięciu Studio Delegat ze Świdnika, które przywiozło całą "aparaturę" do mieszczącej się w siedzibie PZM restauracji Fiesta, gdzie odbyła się gala. Filmy cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem gości, ale też nominowanych zawodników. Poza tym znany artysta plastyk Zbigniew Kotyłło wykonał na tę okazję okolicznościowy plakat, który otrzymali laureaci plebiscytu oraz sponsorzy. Natomiast wszyscy uczestnicy zostali obdarowani dyplomami zawierającymi listę nazwisk zawodników nominowanych, wyniki plebiscytu, skład kapituły. Ponadto wręczono im specjalnie wydany z tej okazji "Magazyn Żużlowy" autorstwa Macieja Maja. Dodać muszę, że galę prowadził z dużą swadą red. Witold Miszczak, który przez wiele lat czynnie uczestniczył w wydarzeniach lubelskiego żużla jako dziennikarz i komentator telewizyjny.

Zorganizowanie takiego plebiscytu to olbrzymi wysiłek...

- Rzeczywiście tak jest. Muszę jednak powiedzieć, że bez pomocy sponsorów niewiele byśmy zdziałali. Dlatego chciałbym gorąco podziękować firmom, które nas wsparły, czyli: E.Leclerc z ul. Turystycznej, Oddziałowi Totalizatora Sportowego, Majkor - Ubezpieczenia i Finanse Edwarda Masańca, Kępa Auto-Centrum, Centrum Motoryzacji KEWT Tadeusza Waryszaka, Partner-Servis Krzysztofa Konczalskiego, Zakład Transportu Energetyki Andrzeja Zająca, Perła Browary Lubelskie, Lubelski Seat, Hurtownia Sportico, Zdzichtex. Chcę także złożyć podziękowania Urzędowi Miasta Lublin i Urzędowi Marszałkowskiemu. Cieszę się, że razem mogliśmy świętować tę uroczystość. Wprawdzie nie było z nami przewodniczącego Głównej Komisji Sportu Żużlowego Piotra Szymańskiego, ale przysłał list i obiecuje wszelką pomoc w odbudowie lubelskiego żużla. Przybył natomiast przewodniczący Komisji Sportu i Turystyki Rady Miasta Lublin Piotr Więckowski. Na koniec muszę gorąco podziękować mediom, a przede wszystkim "Gazecie Wyborczej", która była patronem medialnym, pomysłodawcą plebiscytu i na swoich łamach przedstawiała historię lubelskiego żużla oraz drukowała kupony. Bardzo nas wspierała także TVP Lublin oraz Radio Lublin.



* Waldemar Czerniak jest prezesem ZO Polskiego Związku Motorowego