Ruina Realu Madryt

- Ta porażka mnie nie boli, bo powinniśmy przegrać wyżej - powiedział Bernd Schuster. Królewskich dobiła Barcelona, wygrywając w Sewilli 3:0. Lider ma już o sześć punktów więcej
Barcelona wygrywa w Sewilli »

"Ta drużyna, to ruina" - napisała "Marca" po klęsce Realu Madryt z Getafe 1:3. A trzeba dodać, że gościom pomagał sędzia. Nie podyktował dla Getafe dwóch ewidentnych karnych. Schuster, który zwykle szukał winy u wszystkich poza sobą i drużyną, tym razem przyznał, że od początku był pogodzony z porażką.

Obraz katastrofy w królewskim klubie. Schuster stracił Pepe, Sneijdera i Torresa - dołączyli do siedmiu innych leczących urazy. A drużynę czekają teraz spotkania z Sevillą, Barceloną i Valencią. - Nie widzę u nich nadziei na zmianę. Wyrzucenie Schustera niczego nie da. Real będzie musiał pogodzić się, że ten rok jest dla nich stracony - powiedział prezes Getafe.

Angel Torres poczuł się urażony, gdy słyszał piłkarzy Realu rozprawiających o hicie z Barceloną. - Zapomnieli, że wcześniej trzeba zagrać z Getafe, i to się zemściło - ironizował. Przed meczem na Coliseo Alfonso Perez Pepe udzielił wywiadu, w którym powiedział, że Real wygra na Camp Nou 1:0 i już niebawem będzie liderem.

Getafe upokorzyło Real »

Dziś w Madrycie nikt o tym nawet nie wspomina. - Nie możemy godzić się z myślą, że to wszystko się już dla nas skończyło - mówi pomocnik Guti. Real gra fatalnie. Piłkarze stracili 120 tys. euro premii, którą każdy z nich miał dostać za siedem kolejnych zwycięstw. Nawet Iker Casillas przestał dokonywać w bramce cudów, do których w poprzednich sezonach przyzwyczaił kolegów z drużyny i kibiców. Na przykład przed rokiem w pojedynku z Getafe wygranym 1:0. "Święty Iker okazał się tylko zwykłym śmiertelnikiem" - komentuje jeden z dziennikarzy "Marki". Nie znaczy to jednak, że do bramki wejdzie Jerzy Dudek, bo pozycja Casillasa wciąż jest bezdyskusyjna.

Na pocieszenie Realowi pozostaje fakt, że w hicie następnej kolejki na Santiago Bernabeu w składzie Sevilli nie będzie Luisa Fabiano. Brazylijczyk dostał czerwoną kartkę w 85. min pojedynku z Barceloną za dwa uderzenia łokciem w twarz Busquetsa. Był to najlepszy wyraz bezsilności Sevilli, którą lider zdominował całkowicie. Na stadionie Ramos Sanchez Pizjuan goście byli przy piłce przez 65 proc. czasu gry. W ogóle zneutralizowali napastników Fabiano i Kanoute. Jedyną szansę na gola miał ten drugi, ale trafił piłką w poprzeczkę. Było to już po bramce Eto'o.

W porównaniu z Realem Barcelona gra w tym sezonie futbol kosmiczny. Zdobyła o 10 goli więcej, straciła o 11 mniej. Xavi rządzi w środku, nawet na chwilę się nie zatrzymując, Alves nęka rywala nieustannymi dośrodkowaniami, Eto'o jest najlepszą mieszanką efektywności i pracowitości, zaporę przed stoperami tworzą defensywni pomocnicy Keita i Toure. Wszyscy - poza Thierrym Henrym ocierają się o życiową formę. Z Messim na czele. W Sewilli miał nieudaną pierwszą połowę, ale ponieważ w każdym meczu przynajmniej kilka razy błyszczy geniuszem, w końcówce zdobył dwie piękne bramki. Przed starciem z Valencią lider może być spokojny, choć za kartki pauzował będzie Eto'o - najskuteczniejszy piłkarz ligi.