Sport.pl

Pojedynek sióstr Barańskich pod Klimczokiem

Gwardia była w Bielsku-Białej skazywana na śmierć przez natychmiastowe pożarcie. Tymczasem mecz lidera z beniaminkiem trwał blisko dwie godziny.
Ciężko się gra z zespołem, który w tabeli jest siedem lokat niżej, a w dodatku przegrał trzy ostatnie mecze. Ciężko się gra, gdy wszyscy już przed meczem dodają ci trzy punkty. W takiej sytuacji był w sobotę BKS Aluprof, który grał z Gwardią Wrocław.

O emocje jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zadbał trener gospodyń Igor Prielożny, który na ławce rezerwowych posadził dwie swoje gwiazdy - Annę Barańską i Lenę Dziękiewicz. Na parkiecie pojawiły się natomiast dublerki - Katarzyna Gajgał i Karolina Ciaszkiewicz.

Miejscowe bez swoich liderek zaczęły spotkanie ospale i bez koncentracji. Po kwadransie przegrywały już pięcioma punktami (11:16), chwilę potem szkoleniowiec BKS był zmuszony sięgnąć po Barańską. Reprezentacyjna przyjmująca nieco ożywiła senne spotkanie, a po kilku minutach wyprowadziła nawet swój zespół na prowadzenie (21:20). Dramatyczna końcówka seta niespodziewanie należała jednak do beniaminka z Wrocławia.

W kolejnych trzech częściach sensacji już nie było, wygrywał je faworyt spod Klimczoka.

Mecz był senny i w takiej atmosferze po blisko dwóch godzinach dotrwał aż do końca. - Sami państwo widzieli, rzeczywiście było troszkę sennie. Nie zlekceważyliśmy rywalek, ale może to efekt zmęczenia - zastanawiała się Agata Sawicka, libero miejscowych.

Spotkanie było okazją do rodzinnej rywalizacji sióstr Barańskich. Anna, liderka BKS-u kontra Bogumiła, kapitan zespołu ze stolicy Dolnego Śląska. - Nigdy jeszcze nie wygrałam z siostrą - kręciła głową młodsza o dwa lata zawodniczka Gwardii.

- Ania to bardzo dobra zawodniczka, bardzo ją cenię i co się uda to podpatruję, a potem wykorzystuję w grze. A takie mecze to okazja do spotkania. Na parkiecie jest rywalizacja, ale bez złości. Raczej się do siebie uśmiechamy - skwitowała Bogumiła.

Igor Prielożny przypomniał, że od przyszłego weekendu jego zespół czeka mały maraton. - Zagramy w ciągu dziesięciu dni cztery mecze - powiedział słowacki szkoleniowiec, przypominając, że za tydzień jego drużyna rozpoczyna rywalizację o awans do ćwierćfinału Pucharu CEV. Rywalem bielszczanek będzie serbskie Dynamo Pancevo.

BKS Aluprof Bielsko-Biała - Gwardia Wrocław 3:1 (29:31, 25:16, 25:23, 25:13)

BKS: Skorupa, Bamber, Horka, Ciaszkiewicz, Studzienna, Gajgał, Sawicka (libero) oraz A. Barańska, Kaczmar, Okuniewska, Waligóra.

Gwardia: Haładyn, Mroczkowska, Kruk, B. Barańska, Efimienko, Szafraniec, Jagiełło (libero) oraz Czerwińska, Krzos, Kupisz.

Widzów: 800