Małysz, Stoch i Bachleda w konkursie w Kuusamo

Adam Małysz, Kamil Stoch i Marcin Bachleda wystąpią w sobotnim konkursie PŚ w Kuusamo. W piątek zawody drużynowe. W Finlandii oddano pierwsze skoki w sezonie
Małysz: Niech wróci automatyzm »

Polscy skoczkowie byli ledwie tłem dla najlepszych. Próbował im dorównać Małysz, ale też skakał najwyżej przeciętnie. W pierwszym treningu lepiej od niego skoczyło tylko trzech zawodników czołowej dziesiątki Pucharu Świata. W drugim było gorzej, choć odległości w skokach próbnych nie były żadnym wyznacznikiem aktualnej formy. Świetnie spisywał się w nich np. 19-letni Norweg Kenneth Gangnes, lecz w próbie ocenianej przez sędziów już nie błyszczał.

Najlepszy był trzeci skok Małysza, tuż po kwalifikacjach (Polak nie musiał brać w nich udziału, tak jak cała czołówka oddawał jedynie skoki treningowe). Najlepszy, nie znaczy świetny - 127 m to przyzwoita odległość, najlepsi lądowali o kilkanaście metrów dalej. Małysz był jedynym z Polaków, który start w sobotnich zawodach miał zapewniony mimo tego, że poprzedniej zimy zajął dopiero dwunaste miejsce. Wszystko dlatego, że dwóch zawodników z czołowej dziesiątki poprzedniego sezonu już nie skacze. Fin Janne Ahonen skończył karierę, a jego rodak - Janne Happonen - leczy kontuzję.

Zadziwiającą formą błysnął inny z Finów Matti Hautamaeki, który wygrał pierwszy trening, w następnym był drugi. Nie miał sobie także równych w kwalifikacjach, które - z Polaków - przebrnęli tylko Stoch (14. lokata) i Bachleda (28.). Małysz nie skakał.

O próbach Stefana Huli i Łukasza Rutkowskiego wspominać nie warto. Do awansu wystarczyło 113,5 m, co na obiekcie na którym frunie się i o 30 m dalej wyczynem nie jest. Oni nie dolecieli nawet tam, spadli z progu wcześniej. Wczoraj Hula w każdym z trzech skoków był lepszy od Rutkowskiego i to on wystartuje dziś w zawodach drużynowych. Rutkowski może już skupić się na treningach przed konkursami w Trondheim w następny weekend.

Formą błysnęli austriaccy faworyci PŚ czyli Gregor Schlierenzauer (140,5 m w drugim treningu) i Thomas Morgenstern (133 m w pierwszym) oraz Szwajcar Simon Ammann (141 m po kwalifikacjach). Faworyci sezonu skaczą więc w kratkę, a forma nie jest ustabilizowana. Ale mieli przynajmniej po jednym znakomitym skoku. Małysz i koledzy - żadnego więcej niż przeciętnego.