Lech kontra kluby z Rosji - trzecie starcie

?Kolejorz? po raz trzeci zmierzy się w europejskich pucharach z klubem rosyjskim. Dotąd nie wygrał meczu.
W 1993 r. próba pokonania Spartaka Moskwa i awansu do Ligi Mistrzów skończyła się dla Lecha katastrofą - 1:5 w Poznaniu i 1:2 w Moskwie. A przecież wtedy uważano Spartaka za rywala "do ogrania". Podobnie jak i czeczeński Terek Grozny, który w 2004 r. dwukrotnie ograł Lecha po 1:0.

Teraz jest inna sytuacja - bogate, wspierane przez miliony Romana Abramowicza i jego Sibnieftu moskiewskie CSKA uznawane jest za zespół zdecydowanie od Lecha mocniejszy. - Nie wiem, czy z Interem i Barceloną nie grałoby się nawet Lechowi lepiej. Im bardziej zaawansowany technicznie jest rywal, im lepiej gra piłką, tym dla nas korzystniej. Im bardziej z kolei podchodzi do meczu atletycznie, tym gorzej - mówi trener Franciszek Smuda.

Jakie lechici mają szanse z CSKA Moskwa - zdobywcą Pucharu UEFA z 2005 r. i klubem kilkakrotnie bogatszym od siebie, który ma w składzie takie gwiazdy jak Vagner Love, Siergiej Ignaszewicz czy Jurij Żirkow?

- Lech, którego ja prowadzę, nikogo nie będzie się bał - zapowiada buńczucznie trener Smuda, ale jednocześnie na pytanie, czy zadowoli go remis, bez wahania odpowiada: - Tak.

- CSKA to klasowy zespół. Jeździ po tych wszystkich meczach pucharowych i każdemu wrzuci trójkę - mówi Smuda. Jego piłkarze szykują się na moskiewskie starcie. Manuel Arboleda obserwuje grę słynnego Brazylijczyka Vagnera Love, którego zna jeszcze z gry w Ameryce Południowej. Dimitrije Injac znakomicie zna się z prawym pomocnikiem CSKA, Serbem Milosem Krasiciem, z którym grał jeszcze w Vojvodinie Novi Sad. Grzegorza Wojtkowiaka czekają za to pewnie pojedynki z Jurijem Żirkowem, bohaterem ostatniego Euro 2008 i kapitalnego wówczas występu Rosji. - Żirkow to piłkarz o bardzo dużej szybkości i dobrym dryblingu, ale nie ma graczy nie do zatrzymania - ocenia Grzegorz Wojtkowiak.

Dyrektor sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk, przypomina historię sprzed dziewięciu lat: - W 1999 r. z Amicą Wronki trafiliśmy w Pucharze UEFA na Atletico Madryt. Wszyscy się trzęśli przed tym meczem, nie dawano nam żadnych szans, straszono nazwiskami graczy Atletico i ich budżetem. Tymczasem na boisku w Madrycie okazało się, że Amica miała przewagę i niewiele brakowało, by wygrała [ostatecznie uległa 0:1 po golu Rubena Barajy w końcówce - przyp. red.].

Mecz CSKA z Lechem w czwartek o godz. 18. Prowadzić go będzie Duarte Nuno Pereira Gomes z Portugalii. Sędziował on m.in. mecz Wisły Kraków z Beitarem Jerozolima, wygrany przez krakowian 5:0.