Sport.pl

Odra z Ruchem na remis, który pozbawił awansu Górnik

W ostatniej kolejce fazy grupowej Pucharu Ekstraklasy Odrze i Ruchowi wystarczał do awansu remis. Nic dziwnego, że obie drużyny zagrały we wtorek tak, żeby nie zrobić sobie krzywdy.
Przed ostatnią kolejką w Pucharze Ekstraklasy było jasne, że w przypadku remisu w meczu Odry Wodzisław z Ruchem Chorzów znajdujący się na trzecim miejscu w śląskiej grupie B Górnik Zabrze - choćby wygrał z Polonią Bytom - nie zdoła awansować dalej.

Mecz w Wodzisławiu był nie tylko nudny, ale i wzbudził wiele podejrzeń o to, że zawodnicy nie są zaangażowani na sto procent. Trudno było uwierzyć w to, że posiadającą od samego początku ogromną przewagę Odrę pod bramką rywala ogarniała aż tak straszliwa niemoc. Gospodarze prowadzili już od 4. min, kiedy pięknym strzałem w okno popisał się Tomasz Moskal. Ruch nastawił się na kontry, ale w pierwszej połowie miał nawet problem z przekroczeniem linii środkowej boiska.

Fani na trybunach z każdą minutą coraz częściej przebąkiwali o tym, że są świadkami "meczu przyjaźni". Przekonywała ich o tym wyjątkowa nieporadność piłkarzy Odry, zwłaszcza kiedy znajdowali się tuż przed bramkarzem Ruchu Mateuszem Struskim. Fatalnie pudłowali m.in. Maciej Małkowski oraz Daniel Rygel.

Natomiast kiedy pięć minut przed końcem meczu Piotr Ćwielong wyrównał stan meczu, pogardliwym śmiechom na trybunach nie było już końca. "Nie róbcie sobie jaj" - niosło się po trybunach.

Trener Ryszard Wieczorek był oburzony tymi podejrzeniami. - Proszę nie przesadzać i nie doszukiwać się jakichś niepotrzebnych kontekstów. Wiem, że niektórzy wydali już opinie na temat tego meczu, ale prawda jest taka, że w drugiej połowie po prostu uszło z nas powietrze - twierdził zdenerwowany szkoleniowiec Odry. - Ustawiony mecz? Możliwe, że tak to wyglądało, ale my naprawdę chcieliśmy wygrać. Zabrakło kropki nad "i" - przekonywał pomocnik Odry Marcin Malinowski.

Nie inaczej uważali piłkarze Ruchu. - Nikt nie odstawiał nogi, a Odra także w drugiej połowie dążyła do strzelenia kolejnego gola - przekonywał pomocnik Ruchu Marcin Zając.

Trener Bogusław Pietrzak, podając dłoń Wieczorkowi na pomeczowej konferencji prasowej, był wyjątkowo uradowany. - Myślę, że obydwie strony mogą być zadowolone z końcowego rezultatu - cieszył się Pietrzak. Z kolei kapitan Ruchu Wojciech Grzyb zdradził, że na tym etapie PE Ruch gra za darmo. - Dopiero gra o wyższą stawkę w rozgrywkach pucharowych gwarantuje nam premie - wyznał.

Odra Wodzisław - Ruch Chorzów 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Moskal (4.), 1:1 Ćwielong (85.).

Odra: Bensz - Radler (46. Kłos), Kowalczyk, Hinc, Szary - Seweryn (46. Rygel), Malinowski, Gierczak (78. Kwiek), Kuranty (88. Aleksander), Małkowski (74. Szymiczek) - Moskal (46. Korzym).

Ruch: Struski - Trzmielewski (46. Jakubowski), Baran, Szczypior, Nykiel - Grzyb (63. Zając), Scherfchen, Nowacki (56. Mizgajski), Brzyski (46. Ćwielong) - Haftkowski (46. Sobiech), Sobczak (67. Janiszewski).

Sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław). Widzów: 500.



Gartska widzów na meczu w Bytomiu

Spotkanie nie wzbudziło wielkich emocji, bo Polonia już wcześniej straciła szanse na awans do ćwierćfinału. - Myślę, że gdyby nie fatalna pogoda, to na pojedynek z zabrzanami mogłoby przyjść nawet tysiąc osób. Żałuję, że nie zagramy dalej. Lutowe mecze ćwierćfinałowe byłyby świetnym przetarciem przed ligą - mówił Damian Bartyla, prezes Polonii.

- Fakt, że w naszej grupie Pucharu Ekstraklasy spotkały się cztery śląskie zespoły, spowodował, że nie było żadnego odpuszczania. Ambicja nie pozwalała przegrać z lokalnym rywalem - tłumaczył Jacek Trzeciak. Kapitan Polonii oglądał wczorajszy mecz z trybun, bo leczy uraz stawu skokowego.

Trener gospodarzy Marek Motyka wykorzystał spotkanie do przetestowania trzech graczy. W składzie Polonii pojawili się 18-letni Mateusz Szczur z Polonii/Sparty Świdnica, 24-letni Adrian Mielec z Przeboju Wolbrom oraz 22-letni Artur Nowak z Zagłębiaka Dąbrowa Górnicza. - Szczur to młody chłopak i już po godzinie gry zaczęły łapać go skurcze. Może trafi do naszego zespołu Młodej Ekstraklasy. Solidnie zaprezentował się Mielec, natomiast Nowakowi podziękujemy - mówił Motyka. Dzisiaj Polonia rozegra w Żywcu sparing z Koszarawą. Testom będą poddani trzej gracze z Afryki.

Mocno o wygraną w Bytomiu walczył za to Górnik. Zabrzanie, choć dopięli swego i pokonali polonistów, także nie zagrają w kolejnej fazie pucharu. - Poważnie potraktowaliśmy ten mecz, bo chcieliśmy awansować. Wynik jest dobry, szkoda, że to nie spotkanie ligowe - rozmarzył się Henryk Kasperczak, trener Górnika.

Polonia Bytom - Górnik Zabrze 0:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Furczyk (26.), 0:2 Zahorski (40.).

Polonia: Kiełpin - Hricko (54. Basta), Klepczyński (46. Dziółka), Broniewicz, Sokolenko 1 - Wolański, Szczur (55. Nazar), Grzyb (46. Bażik), Tomasik - Mielec (59. Wojsyk), Podstawek (46. Nowak).

Górnik: Nowak - Gancarczyk, Pazdan, Krotofil (46. Szymura), Papeckys - Zahorski (46. Malinowski), Danch, Kołodziej, Furczyk, Wodecki - Pitry (46. Gajewski).

Sędziował: Artur Radziszewski (Warszawa). Widzów: 200.

1. Ruch699:8
2. Odra698:6
3. Górnik696:4
4. Polonia645:10
O awansie Ruchu i Odry zdecydował bilans bezpośrednich meczów między drużynami, które zdobyły taką samą liczbę punktów.