Członek zarządu PZPN: Listkiewicz nie znał Fryzjera? Sranie w banie...

Zmiany? W tym towarzystwie będzie o nie trudno. Antek Piechniczek we Wiśle sobie siedzi. Drugi wiceprezes w Chorzowie, trzeci w Lublinie. O dupę rozbić to wszystko - mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą i Sport.pl Zbigniew Lach.
PZPN stawia na Nike »

Członek nowego zarządu PZPN Zbigniew Lach, najstarszy działacz w obecnych władzach związku (69 lat) widzi w sobie odnowiciela polskiej piłki. Mimo, że sam zaliczany jest do grupy tzw. "leśnych dziadków", "zasłużonych" wiekiem i stażem działaczy terenowych, w brawurowej rozmowie z Rafałem Stecem zapowiada walkę z betonem w PZPN.

- Jakie mam plany? Nie zastanawiałem się jeszcze - mówi Zbigniew Lach. - Zmiany? W tym towarzystwie będzie o nie trudno. Antek Piechniczek we Wiśle sobie siedzi. Drugi wiceprezes w Chorzowie, trzeci w Lublinie. O dupę rozbić to wszystko.

Najbardziej krytykuje Michała Listkiewicza i polskich sędziów. - Będzie mi Michał truł, że ledwie znał "Fryzjera"... Sranie w banie. Doskonale go znali wszyscy. Przerażające - mówi Lach.

Jego kolega z zarządu Henryk Klocek, jak wynika z bilingów, rozmawiał przez telefon z "Fryzjerem" - domniemanym hersztem ustawiającej mecze piłkarskiej mafii kilkaset razy w jednym roku. - Z kochanką się nie gada tyle. On nie powinien w ogóle startować - mówi Lach.

- Dlaczego nie powiedziałem o tym na zjeździe? Nie zdąży pan, rany boskie, nie zdąży powiedzieć wszystkiego w pięć minut! A miałem tyle pomysłów... - odpowiada Lach na pytanie, dlaczego tak twardo nie wypowiadał się podczas niedawnego zjazdu PZPN, na którym wybrano go do zarządu PZPN.

Dlaczego Lach poparł Grzegorza Latę? Jakie ma pomysły na rozwój polskiej piłki? Co uznaje za swoje największe osiągnięcia w pracy działacza? - czytaj w wywiadzie Rafała Steca ze Zbigniewem Lachem .

"On będzie rozbijał beton w PZPN"

"Niełatwo znaleźć w polskim sporcie działaczy z wizją, rozentuzjazmowanych i skorych do energicznego działania, zapracowanych, intelektualnie zdolnychdo podjęcia najpoważniejszych wyzwań. Na szczęście nieliczne rarytasy z szarawej działaczowskiej masy da się wyłowić" - komentuje na swoim blogu Rafał Stec.