Sport.pl

Ojciec Boruca: Artur ma w sobie szatana

Zaniepokojony ojciec gwiazdy Celticu skrytykował wybryki swojego syna. - Zupełnie, jakby do jego życia zakradł się szatan - mówi.
Saganowski: Boruc musi odejść  »

Kontrowersyjny - zwłaszcza w Szkocji - bramkarz został w tym tygodniu sfotografowany z tajemniczą dziewczyną podczas mocno rozrywkowej rekonwalescencji w Polsce.

"The Scottish Sun" pisze: - Zauważono go, gdy całował fascynującą brunetkę za plecami swojej żony, Kasi. A w tym czasie powinien siedzieć w domu z nią i swoim synkiem. To najświeższa z jego błazenad, zapewniających mu miejsce na gazetowych czołówkach.

W tym sezonie Boruc był już karany przez klub i reprezentację za spożywanie alkoholu. Ukarano go również grzywną w wysokości 500 funtów za niecenzuralny gest skierowany w stronę kibiców Rangers podczas derbowego meczu w sierpniu. Celtic przegrał wtedy 2:4.

Gordon Strachan nie ma swojemu podopiecznemu za złe jego zachowania w Polsce. - To był wolny weekend Artura. Ja wciąż chodzę z żoną do kina. Wciąż ją całuję. Mimo, że ona tego nie lubi - żartował.

Zaniepokojony Władysław Boruc miał podzielić się swoimi obawami o losy syna:

- Boję się o jego formę. Nie tylko na boisku - wyznaje. - Od pewnego czasu coś jest nie tak z jego prywatnym życiem. Zupełnie, jakby dopadł go szatan.

Więcej o: