Andrzej Gmitruk: Adamek ma rękę jak Gołota. Jeden wielki siniak

Gołota uważa, że pokona Adamka, Adamek uważa, że pokona Gołotę, dlaczego ja mam stanąć we framudze drzwi, które się zaraz zatrzasną z hukiem?
"Diablo" o walce Adamek - Cunningham »

Radosław Leniarski: Jak Tomasz Adamek czuje się przed walką o tytuł mistrza świata ze Steve'em Cunninghamem (11 grudnia w Prudential Center pod Nowym Jorkiem)?

Andrzej Gmitruk: Jest bez formy. Ma kontuzje obu dłoni, jego ramiona wyglądają tak jak Andrzeja Gołoty po walce z Rayem Austinem. Jeden wielki siniak...

To żart oczywiście. A jak ma być, kiedy czeka go poważna walka? Jest dobrze przygotowany. Zaczęliśmy sparingi. Tomek pracuje z dwoma, trzema przeciwnikami podczas ośmio-, dziesięciorundowych sesji. Przeciwnicy wchodzą do ringu na zmiany w zależności od tego, co chcemy uzyskać dzięki sparingowi. Jak chcemy szlifować szybkość, to wchodzi lżejszy zawodnik, z kategorii półciężkiej. To Shaun George, który ostatnio pokonał Chrisa Byrda, byłego mistrza świata wagi ciężkiej, z którym z kolei zremisował Gołota. Jak chcemy pracować nad wytrzymałością, to na ostatnie rundy wchodzi świeży bokser. Czasem robimy jeszcze inne kombinacje.

Cunningham ma dobrą pracę nóg, jest bardzo ruchliwy. Jest dojrzały - potrafi w trudnym momencie klinczować i odpowiedzieć na cios. Ale można z nim wygrać.

Ryzyko nokautującego ciosu ze strony Cunninghama jest niewielkie, to w pewnym sensie bezpieczna walka dla Adamka.

- Ja bym tego nie powiedział. Co prawda Marco Huck sam się przewrócił ze zmęczenia w ich walce przed rokiem [sekundanci Niemca poddali go, gdy desperacki atak w ostatniej rundzie pojedynku się nie powiódł i wyczerpany Huck otrzymał od przeciwnika serię mocnych uderzeń], ale jeśli Cunningham dobrze stoi na nogach, to dlaczego miałby nie mieć nokautującego uderzenia? To waga juniorciężka, chłopcy ważą ponad 90 kg, Cunningham ma bardzo dobre warunki fizyczne. Ma czym uderzyć.

Jak chcecie z nim wygrać?

- Wiemy, że Cunningham będzie musiał zbijać wagę przed walką, co powinno odebrać mu nieco sił w późniejszych rundach. Pojedynek prawdopodobnie rozstrzygnie się w drugiej połowie.

Tomek też będzie musiał zbić wagę, jeśli wierzyć, że przymierza się w przyszłości do kategorii ciężkiej i już teraz waży ponad 94 kg...

- W przypadku Tomka chodzi o dwa i pół kilo. Spokojnie.

W Polsce trwa dyskusja o walce Tomka z Andrzejem Gołotą. Co pan sądzi o tym pomyśle?

- Nie komentuję. Przygotowuję Tomka do walki z Cunninghamem i tylko o niej myślę.

Jest pan jedynym człowiekiem, który mógłby coś powiedzieć o obydwu pięściarzach. Był pan ich trenerem.

- Pomysł walki Gołota - Adamek to są dywagacje. Dla mnie tej walki nie ma i nie ma o czym mówić.

Król kategorii juniorciężkiej David Haye dał sobie świetnie radę w pierwszej poważnej walce w wadze ciężkiej i pokonał przez nokaut Monte Barretta. To chyba dobry znak dla Adamka i jego planów awansu do wagi ciężkiej?

- Najpierw trzeba wygrać z Cunninghamem, potem będziemy planować. Oczywiście jest to realne. Kariery pięściarzy amerykańskich to pokazują. Znane są przykłady Holyfielda, Byrda, który przecież kiedyś w amatorskim boksie występował nawet w wadze średniej, czy Jonesa Jr., a teraz Davida Haye'a. Wszystko zależy od tego, jakiego przeciwnika w wadze ciężkiej się wybierze. Na przykład pięściarzom, którzy przed chwilą przeszli z wagi juniorciężkiej do ciężkiej, nie radzę mierzyć się z braćmi Kliczkami. Dla takich nowicjuszy wybrałbym mniejszych przeciwników, do 100 kg.

Ale nieduży jak na wagę ciężką Holyfield 20 grudnia zmierzy się z gigantycznym Rosjaninem Nikołajem Wałujewem.

- Jak już pięściarz dojrzeje w nowej kategorii, poczuje się w niej swobodnie i naturalnie, może walczyć bez ograniczeń. Choć niektórych rywali bym odradzał. Nie tylko ze względu na różnice w wadze, ale też ze względu na styl walki. Walczyć można prawie z każdym, ale "prawie" robi wielką różnicę.

Adamek z Gołotą?

- Gołota uważa, że pokona Adamka, Adamek uważa, że pokona Gołotę, dlaczego ja mam stanąć we framudze drzwi, które się zaraz zatrzasną z hukiem? Nie wykluczam, że ich promotorzy decyzje o pojedynku podejmą.

Ale przecież to pan jest najbliższym doradcą Tomka.

- Ja jestem od lewego prostego i dobrze się w tej roli czuję. W wadze ciężkiej jest dla Tomka pole do popisu, tylko musi na początku ostrożnie dobierać przeciwników. Nie wybrałbym Kliczków, Wałujewa, Haye'a, ale jest kilku, z którymi można poboksować. Jak Holyfield.

Widział pan walkę Gołoty z Austinem?

- Nie.

Nawet tych szybkich trzech minut? Czy sądzi pan, że można się odnaleźć po takiej serii porażek w pierwszej rundzie?

- Można wrócić do boksu nawet po czymś takim, dlaczego nie? Trenerzy pracują nad pięściarzami, którzy wolno się w walce rozkręcają. Nawet zdarza się, że jeszcze w szatni wykorzystują sparingpartnera, by rozgrzał zawodnika. Czasem na zmiany jest jednak za późno.