Polska - Irlandia: To nie mecz dla mięczaków. Trapattoni zachwycony Polakami

Dziś przekonamy się, czy reprezentacja Polski jest gotowa, by podjąć bitwę i zwyciężyć rywala, który walkę ma we krwi. Polaków mocno komplementuje słynny trener Irlandczyków Giovanni Trapattoni - pisze z Dublina Robert Błoński. Transmisja o godz. 21 w TVP 2 oraz na Sport.pl.
Fabiański blisko PSG »

Mecze towarzyskie znaczenie mają coraz mniejsze, ale ten jest naprawdę ważny. W starciu z mężnymi Irlandczykami (a w lutym z Walijczykami) Leo Beenhakker chce sprawdzić drużynę przed kluczowymi starciami z Irlandią Płn. w eliminacjach mundialu. W Belfaście punkty tracili już Anglicy, Szwedzi, Hiszpanie, Duńczycy czyli przedstawiciele przeróżnych pomysłów i strategii na futbol. Polacy, by liczyć się w walce o awans, obydwa wiosenne mecze muszą wygrać. Żeby wygrać, muszą podjąć bitwę.

Nie mogą pęknąć w starciu z rywalem, który wciąż większy nacisk kładzie na bieganie niż na kopanie piłki. Nie unika kilkunastometrowych wślizgów, skacze do każdej górnej piłki i pomaga w tym sobie szeroko rozstawionymi łokciami.

Polacy w bitwach wypadają średnio. W dwóch meczach z Finlandią zdobyli zaledwie punkt. W czerwcu na Euro stłamsili ich Austriacy. Gdyby nie Boruc w bramce, do przerwy mogło być 0:3.

Jak będzie dziś w Dublinie? Włoski szkoleniowiec Irlandii Giovanni Trapattoni, mówiąc o atutach swojej drużyny, wymienił 11 piłkarzy zjednoczonych jednym celem: zwycięstwem. Polaków komplementował. - Macie Smolarka, Lewandowskiego, Saganowskiego, Brożka i ten numer 16, którego nazwiska nie umiem wypowiedzieć. Jest świetny [to o Błaszczykowskim]. Polska to jeden z najmocniejszych zespołów w Europie. Silny, z wielką historią i wybitnym trenerem - kiedy słuchało się Trapattoniego (rocznik 1939), można było odnieść wrażenie, że przemawia Leo Beenhakker. Różnią się tym, że "Trap" podał wyjściową jedenastkę we wtorek, Leo ogłosi ją dziś po południu. U rywali zabraknie świetnego Robbiego Keane'a (35 goli w kadrze, najwięcej w irlandzkiej historii) oraz szybkiego skrzydłowego Celticu McGeady'ego, którego Boruc nazwał kiedyś szkockim Cristiano Ronaldo.

Trapattoni: Irlandia ma serce Roya Keane'a »

Polacy Ronaldo nie mają. Mają Marcina Wasilewskiego i Mariusza Lewandowskiego - ci dwaj raczej nie pękają przed żadnym przeciwnikiem. Dariusz Dudka też nie odpuszcza. Błaszczykowski może być dla wszystkich wyspiarzy za szybki, a Paweł Brożek - za sprytny w polu karnym.

A reszta? Kontuzje i choroby wykluczyły z gry Boruca, Żewłakowa, Murawskiego i Smolarka. Z ich dublińskich zastępców do gry w Belfaście najbliżej ma bramkarz Łukasz Fabiański. Na Borucu ciąży błąd z przegranego meczu ze Słowacją i słowa selekcjonera, że "już nie jest numerem jeden". W Dublinie zobaczymy, jak Fabiański radzi sobie na przedpolu z latającymi górą piłkami i sterczącymi na boki łokciami rywali.

Za Żewłakowa (pewniak na Belfast) zagra na środku obrony Jodłowiec lub Bosacki. Bliżej składu jest ten pierwszy, bo zawodnicy Lecha, których jest tu pięciu, zagrają maksimum po 45 minut. Za Smolarka zagra Krzynówek.

Wielką zagadką jest Roger Guerreiro. To skarb dla drużyny ubogiej w artystów. Łokciami rozbijać się może kto inny, walczyć w powietrzu - też. Siłaczem Roger nigdy nie był, szybkobiegaczem tym bardziej, ale na boisku widzi więcej niż inni i potrafi podać jak nikt. Problem w tym, że poza świetnym meczem z Czechami formę tej jesieni ma katastrofalną. Z wyspiarzami będzie musiał pozbywać się piłki trzy razy szybciej niż w polskiej lidze, bo rywal go dopadnie i nie oszczędzi jego nóg.

Nie oszczędzą też kibice piłkarzy i trenera, jeśli reprezentacja odpuści dziś bitwę z Irlandią. Klapa na Euro i aż pięć porażek w tym roku to wystarczające powody, by wymagać zwycięstwa i dobrej gry na koniec roku.

Beenhakker jak Trapattoni, tylko ładniejszy »

Więcej o: