Piłkarze OKS na półmetku drugiej ligi

W miniony weekend piłkarze OKS 1945 Olsztyn dotarli do półmetka drugiej ligi, gdzie obecnie zajmują dziesiąte miejsce w tabeli. W drużynie nastąpiło wiele zmian
Działacze

Po czterech latach z funkcji prezesa zrezygnował Marian Świniarski, który miał bardzo duży wpływ na wyprowadzenie olsztyńskiej piłki z dołka. Zastąpił go znany w stolicy Warmii i Mazur polityk PiS-u Jerzy Szmit. Niezbyt długo zasiadał za sterami klubu, bo już 13 września ustąpił z zajmowanego stanowiska. - Zrezygnowałem z poczucia odpowiedzialności za klub - mówił wówczas. - Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że pomoc z miasta jest możliwa, ale bez mojego zaangażowania. Zaznaczam, że nikt mi tego nie powiedział osobiście. Kluby sportowe nie mogą funkcjonować bez ich pomocy [w późniejszym czasie działacze wystąpili o pomoc finansową - w wysokości 400 tys. zł - do rady miasta - red.]. Rozmowy są na dobrej drodze, zaś władze już przelały na konto klubu 40 tys. zł na dokończenie rywalizacji w rundzie jesiennej.

Obowiązki szefa klubu przejął tymczasowo Mieczysław Angielczyk, do tej pory wiceprezes ds. organizacyjnych. Jak się później okazało, nowy zarząd tuż przed derbowym pojedynkiem z Jeziorakiem Iława wybrał nowego prezesa - został nim Grzegorz Koprucki, członek zarządu, przedstawiciel grupy Żywiec, czyli jednego ze sponsorów zespołu.

W letniej przerwie nie obyło się także bez zmian na stanowisku dyrektora sportowego. Andrzeja Królikowskiego zastąpił ostatecznie Łukasz Kościuczuk (wcześniej asystent trenera Andrzeja Nakielskiego). Niecały miesiąc dyrektorem - ale administracyjnym - był także Dariusz Rudnik, współpracownik polityczny Jerzego Szmita.

Sztab szkoleniowy

Od 1 września 2005 r., kiedy OKS grał w czwartej lidze, drużynę prowadził Andrzej Nakielski, były zawodnik pierwszoligowego Stomilu. Jako właściciel szkółki piłkarskiej "Naki" znany był przede wszystkim ze szkolenia młodzieży. Trenowanie czwartoligowca było jego debiutem w drużynie seniorów i trzeba przyznać, że spisał się doskonale (choć są osoby mające inne zdanie). Awansował najpierw do trzeciej ligi, a następnie, po reorganizacji rozgrywek, o klasę wyżej. O zwolnieniu Nakielskiego głośno mówiło się już po zakończeniu ubiegłego sezonu, jednak za tym, że został, przemawiały dwa fakty - drużyna zajęła miejsce gwarantujące awans, ponadto za ewentualne zerwanie kontraktu (obowiązującego do czerwca 2009 r.) działacze musieli wypłacić odszkodowanie w wysokości 100 tys. zł. Po pierwszych porażkach w minionej już rundzie jesiennej Nakielski otrzymał ultimatum: zdobycie przynajmniej pięciu punktów w trzech kolejnych meczach - co zresztą uczynił.

Czarę goryczy przelała jednak porażka 1:5 w Wysokim Mazowieckim. Od tego momentu dni szkoleniowca były policzone. Ostatecznie sam ustąpił po wygranym meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jego praca została doceniona także w kraju, ponieważ już otrzymuje nowe propozycje pracy w drugiej lidze.

Rolę strażaka do końca rundy jesiennej w stolicy Warmii i Mazur zaczął pełnić trener Jerzy Budziłek, związany z piłką nożną w naszym regionie, wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej. Za jego zatrudnieniem przemawiała przede wszystkim wymagana licencja, której większość szkoleniowców z województwa aktualnie nie posiada.

Całkiem niezłe wyniki sprawiły, że być może zostanie on w OKS na rundę wiosenną, ale olsztyńskie wróble ćwierkają, że najpoważniejszym kandydatem jest Andrzej Biedrzycki, były szkoleniowiec OKS (obecnie w Mrągowie). Inną sprawa, że codziennie do budynku klubowego wpływają nowe propozycje spoza granic województwa.

Piłkarze

Po "awansie" do drugiej ligi, z zespołem z różnych powodów pożegnało się kilku czołowych zawodników. Przede wszystkim z linii defensywy, co znacznie odbiło się na grze w rundzie jesiennej. Transfery do końca nie były trafione, bo zawodnicy, którzy początkowo mieli stanowić o sile drużyny, zawiedli. Konieczne było ściągnięcie dwóch piłkarzy na kluczowe pozycje tuż przed zamknięciem okienka transferowego.

Poziom sportowy w lidze, w porównaniu do poprzedniego, znacznie się podniósł, co jednogłośnie podkreśla większość szkoleniowców na tym szczeblu. Dorobek punktowy OKS nie jest tak zły, jak początkowo się spodziewano. Patrząc na poszczególne mecze, gra piłkarzy pozostawia jednak wiele do życzenia. Przede wszystkim chodzi o wyjazdy, ponieważ porażki z Ruchem Wysokie Mazowieckie (1:5), z Sokołem Aleksandrów Łódzki (1:4) oraz Sandecją Nowy Sącz (1:4) obnażyły wszelkie braki olsztynian.

Na usprawiedliwienie można jedynie dodać, że w naszej drużynie występują mniej ograni piłkarze w porównaniu do pozostałych zespołów. Największe doświadczenie ma Grzegorz Lech, mający na koncie dwa występy w ekstraklasie i siedem na jej zapleczu. Z kolei w ekipach przede wszystkim z województwa łódzkiego i małopolskiego grają zawodnicy, którzy jeszcze do niedawna biegali po boiskach na najwyższym szczeblu.

To, że olsztynianie potrafią grać w piłkę, udowodnili w meczach z drużynami z górnej części tabeli, m.in. z Kolejarzem Stróże czy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

Jak zawsze zawodnicy mogli liczyć na wsparcie kibiców, a frekwencja przy al. Piłsudskiego była jedną z najwyższych w grupie wschodniej.

Tak grali w OKS*

Bramkarze:

Daniel Iwanowski (grał 1530 minut/180) - jeden z najbardziej trafionych transferów w letniej przerwie. Mocny punkt OKS, wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Znakomicie zachowuje się w sytuacjach sam na sam. Czasem przytrafiają mu się drobne błędy, które musi koniecznie skorygować.

Bartosz Grygorowicz (0/0) - w ubiegłym sezonie był podstawowym bramkarzem OKS. Na grę w pierwszym składzie nie mógł liczyć, tym bardziej że Iwanowski spisywał się bez zarzutu. Szkoda tylko, że przytrafiła mu się kontuzja, ponieważ walka o bluzę z nr. 1 byłaby znacznie ciekawsza.



Obrońcy:

Paweł Podhorodecki (521/0) - dobra praca w ubiegłym sezonie sprawiła, że powoli przedzierał się do podstawowego składu. Pierwsze mecze spędził na ławce, ale niedługo to trwało. Od trzeciej kolejki mógł już liczyć na wyjściową jedenastkę. Na początku września doznał kontuzji i do końca rundy nie mógł zaprezentować swoich umiejętności.

Marcin Grabowski (237/0) - ściągnięty do Olsztyna, by zastąpić na środku obrony Tomasza Zakierskiego. Zbyt często popełniał proste błędy i szybko wypadł z pierwszego składu. Występował w drużynie rezerw, ale później rzekomo złapał kontuzję. Bardziej wnikliwi twierdzą, że uraz nie był na tyle poważny, by zrobić sobie aż tak długą przerwę. W OKS raczej nie pozostanie.

Grzegorz Koprucki (630/90) - olsztynianin, którego wcześniej doceniano wszędzie, tylko nie w OKS (wychowanek Warmii). Ściągnięty w ostatniej chwili z elbląskiej Olimpii. Filar defensywy, choć zanim na dobre rozkręcił się, na początku października złapał kontuzję, która wyeliminowała go z gry prawie do końca rundy jesiennej. A szkoda, bo straconych bramek mogło być znacznie mniej.

Sebastian Spychała (987/180) - od zawodnika, który otrzymał powołanie na konsultacje do kadry narodowej do lat 21, wymaga się znacznie więcej. W porównaniu do poprzednich lat, tym razem nie zachwycił. Nie popełniał rażących błędów, choć w ostatnim czasie także nie błyszczał na lewej stronie boiska (jako obrońca lub pomocnik).

Jakub Prusik (135/1) - ma zbyt małe doświadczenie, by występować na lewej obronie w pierwszym składzie. Młodzieżowiec, który ma w niedalekiej przyszłości stanowić o sile OKS.

Radosław Stefanowicz (1185/180) - solidny obrońca, który czasem włącza się także w akcje ofensywne. Rywalowi nie odpuszcza do samego końca. Gdyby jeszcze był skuteczniejszy w sytuacjach sam na sam...

Dariusz Frankowski (603/90) - wystawiany na środku bądź po bokach obrony. Jednak najpewniej czuje się właśnie na środku. Ma utrudnione zadanie, ponieważ na tej pozycji grają zawodnicy o znacznie lepszych warunkach fizycznych, przydatnych przede wszystkim przy pojedynkach główkowych. Kiedy zabrakło Kopruckiego, to Frankowski z Aziewiczem występowali na środku obrony.

Marcin Witkowski (538/0) - nie przebił się do pierwszej jedenastki, choć sztab szkoleniowy właśnie po to ściągał go do zespołu. Miał być konkurencją dla Frankowskiego, Aziewicza oraz Grabowskiego. Grał w defensywie, kiedy szkoleniowcy nie mogli skorzystać z usług podstawowych zawodników.

Tomasz Aziewicz (1498/180) - środkowy obrońca, który potrafi się podłączyć przy stałych fragmentach gry. Efektem są trzy bramki, co jest niezłym wynikiem. Solidny zawodnik, który swoim doświadczeniem jeszcze bardziej powinien mobilizować swoich kolegów z drużyny.

Robert Wróblewski (158/0) - największy pechowiec w OKS. W pierwszym zespole występował na lewej obronie, gdzie widać było jego małe doświadczenie. Nabierać miał go w drużynie rezerw, jednak podczas jednego z ligowych spotkań doznał groźnej kontuzji.



Pomocnicy:

Łukasz Wróblewski (1235/164) - swoimi rajdami próbował uruchamiać napastników - z różnym skutkiem. Andrzej Nakielski wystawiał go na lewej pomocy, gdzie jednak czegoś mu brakowało. Kiedy za Jerzego Budziłka wrócił na swoją nominalną pozycję, czyli prawą pomoc, koledzy mieli z niego więcej pożytku.

Przemysław Płoszczuk (99/0) - młodzieżowiec, który musiał się zadowolić rolą rezerwowego. Wchodził przede wszystkim na 15 bądź 20 minut przed zakończeniem pojedynku. Duża konkurencja na środku pomocy sprawia, że nie do końca mogliśmy przekonać się o jego prawdziwej wartości.

Grzegorz Piesio (1106/68) - w OKS zjawił się po trzech kolejkach. Początkowo gołym okiem było widać jego braki w przygotowaniu do rywalizacji w II lidze. Szybko zostały nadrobione i z meczu na mecz stawał się coraz groźniejszy dla rywali. W sytuacjach sam na sam nie dawał im szans. Grywał na prawej pomocy, ale Budziłek widział go jako rozgrywającego. Efektem były ostatnio strzelone gole.

Piotr Sokołowski (12/0) - '91 rocznik. Zagrał 12 minut w wygranym meczu w Piotrkowie Trybunalskim. Bardzo dobrze, że dane jest mu trenować z seniorami.

Kamil Graczyk (46/0) - zawodnik, który prócz Lecha najdłużej broni barw OKS. W tym sezonie nie znalazł uznania w oczach trenera Nakielskiego i został wypożyczony do czwartoligowej Zatoki Braniewo. Tam strzela bramki jak na zawołanie, dlatego być może powróci „z wygnania”.

Daniel Michałowski (1014/180) - może występować na środku i lewej pomocy - spełnia założenia taktyczne grając zarówno w środku, jak i na bokach. W przypadku, kiedy sztab szkoleniowy nie ma problemów z obsadzeniem pozycji rozgrywającego, zostaje z dobrym skutkiem przesunięty na flankę.

Paweł Alancewicz (1145/177) - jeden z tych zawodników, którzy w mecz wkładają całe serce. A z każdej strzelonej bramki cieszą się, jakby decydowała o mistrzostwie świata. Oczywiście ma jeszcze wiele niedociągnięć, ale najważniejsze, że zdaje sobie z tego sprawę. 19-latek występuje jako defensywny pomocnik, czyli człowiek od czarnej roboty, którego często się nie docenia. Jeżeli w dalszym ciągu będzie szedł do przodu, będzie materiałem na dobrego piłkarza.

Grzegorz Lech (1061/180) - to właśnie on miał dyrygować poczynaniami kolegów. Wywiązywał się z tych obowiązków, ale także miewał przestoje. Wie, kiedy przytrzymać, a kiedy oddać piłkę - tego właśnie jeszcze brakuje mniej doświadczonym zawodnikom OKS. Rundę rozpoczął jako środkowy pomocnik, kończył jako napastnik. Mimo że jest liderem zespołu, zasiadał także na ławce rezerwowych.



Napastnicy:

Paweł Łukasik (1377/158) - zdecydowanie lepsza pierwsza część minionej rundy. Najskuteczniejszy zawodnik olsztyńskiego zespołu. Dawał się we znaki bramkarzom gości przede wszystkim uderzeniami z dystansu i wykonywanymi stałymi fragmentami gry. Kibiców OKS już nie dziwią gole strzelane z ponad 20 metrów.

Łukasz Suchocki (1115/38) - od pewnego czasu nikt nie wie, co dzieje się z jednym z najskuteczniejszych zawodników. Jedna bramka napastnika o takich walorach na pewno nie przynosi powodu do chwały. Zatracił swoją szybkość, której obawiali się szkoleniowcy rywali. Z podstawowego zawodnika wylądował na ławce rezerwowych.

Mateusz Różowicz (468/82) - dżoker w talii Andrzeja Nakielskiego i Jerzego Budziłka. Strzelił cztery bramki, w tym trzy wchodząc z ławki rezerwowych. Młodzieżowiec ma jeszcze dużo pracy przed sobą, ale widać, że będzie z niego pożytek.

Andrzej Smetana (0/7) - junior zadebiutował w ostatnim wyjazdowym meczu z Sandecją Nowy Sącz.

* minuty w rundzie jesiennej, minuty z dwóch spotkań rundy wiosennej, które rozegrano awansem



Statystyki w OKS:

Bramki:

8 goli - Paweł Łukasik, 6 - Grzegorz Piesio, 5 - Grzegorz Lech, 4 - Mateusz Różowicz, 3 - Tomasz Aziewicz, 2 - Paweł Alancewicz, 1 - Sebastian Spychała, Łukasz Suchocki

Kartki:

5 - Stefanowicz (jedna czerwona)

4 - Alancewicz, Lech, Suchocki, Piesio

3 - Ł. Wróblewski, Łukasik

2 - Iwanowski, Aziewicz, Frankowski, Michałowski, Różowicz (1 czerwona), Witkowski

1 - Koprucki, Płoszczuk, Spychała, Grabowski (1 czerwona)

Mecze OKS

dom: 18 punktów (pięć zwycięstw, trzy remisy, jedna porażka) - 15 bramek strzelonych, 8 straconych

OKS - Sandecja Nowy Sącz 0:1, OKS - Przebój Wolbrom 3:3, OKS - Pelikan 0:0, OKS - Wigry 1:1, OKS - Kolejarz Stróże 3:1, OKS - ŁKS Łomża 2:0, OKS - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:1, OKS - Hetman Zamość 2:0, OKS - Jeziorak Iława 2:1

wyjazd: 10 punktów (trzy zwycięstwa, jeden remis, sześć porażek) - 15 bramek strzelonych, 22 stracone

Jeziorak Iława - OKS (1:0), Start Otwock - OKS 2:0, Ponidzie Pińczów - OKS 1:2, Stal Poniatowa - OKS 1:2, Górnik Wieliczka - OKS 2:3, Okocimski Brzesko - OKS 1:1, Ruch Wysokie Mazowieckie - OKS 5:1, Concordia Piotrków Trybunalski - OKS 0:5, Sokół Aleksandrów Łódzki - OKS 4:1, Sandecja Nowy Sącz - OKS 4:1

II liga

1. KSZO Ostrowiec Świętokrzyski193532:16
2. Kolejarz Stróże193528:19
3. Start Otwock193325:22
4. Sokół Aleksandrów Ł.193121:19
5. Górnik Wieliczka193120:10
6. Przebój Wolbrom193135:24
7. Sandecja Nowy Sącz193130:18
8. Ruch Wysokie Maz.193029:17
9. Wigry Suwałki192926:24
10. OKS 1945 Olsztyn192830:30
11. Pelikan Łowicz192717:21
12. Concordia Piotrków Tryb.192623:23
13. Hetman Zamość192519:17
14. Okocimski Brzesko192429:27
15. Jeziorak Iława191819:30
16. Ponidzie Pińczów191514:39
17. ŁKS Łomża19128:38
18. Stal Poniatowa191015:31