Zagłębie: Szatan się waha, piłkarze czekają

Właściciel Zagłębia zapowiadał, że w poniedziałek pożegna się z klubem. - Jestem już bardzo bliski tej decyzji - przyznaje Krzysztof Szatan.
Włodarz klubu powtarza, że nie jest już w stanie dłużej ponosić kosztów utrzymania Zagłębia w pojedynkę. - Nie byłem na ostatnim meczu. Nie rozmawiałem z trenerem ani z piłkarzami. Wynik? A czy to ważne - mówi zniechęcony.

Szatan zapowiada, że ostateczną decyzję podejmie po spotkaniu z radą nadzorczą spółki. W klubie zdania są podzielone - część osób twierdzi, że Szatan rzeczywiście odejdzie, inni, że chce w ten sposób skłonić do współpracy władze miasta.

Z naszych informacji wynika, że Szatan proponował już miastu część klubowych akcji, mówiło się też o wspólnej spółce.

Miasto - tak jak to było wcześniej, gdy akcji pozbywali się Włosi - nie jest zainteresowane takim rozwiązaniem.

Paweł Hytry, prezes klubu, który był gościem podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji rady miejskiej, twierdzi, że radni byli przychylni klubowi. W przyszłym roku zwiększą się miejskie nakłady na sport kwalifikowany, co daje nadzieję, że wzrosną też stypendia piłkarzy. Szatan szuka też sponsorów na własną ręką. - Przede mną właśnie kolejne spotkanie - mówił wczoraj.

Piłkarze zakończyli już sezon. Zagłębie ma trenować do 15 grudnia. W planach jest sparing z Przebojem Wolbrom (25 listopada) oraz casting dla piłkarzy z niższych lig.

Z zawodników z obecnej kadry kontrakty kończą się m.in. Rafałowi Bałeckiemu, Krzysztofowi Bodzionemu i Arkadiuszowi Kłodzie. W klubie twierdzą, że Kłoda zadeklarował chęć przedłużenia umowy. Jeżeli sytuacja się unormuje, niewykluczone, że do drużyny dołączą piłkarze z Czech, rodacy trenera Miroslava Copjaka.

W klubie czekają też na ewentualne kary za burdy podczas spotkania z Pogonią Szczecin. Działacze zapowiadają, że rozwiążą umowę z firmą ochroniarską, która zabezpieczała tamto spotkanie.