Sport.pl

Radwański: Cel na przyszły rok pierwsza piątka

Agnieszka Radwańska odpoczywa na wakacjach w Afryce. Ale urlop ma krótki zaledwie siedmiodniowy. Do Polski wraca w środę. Później kierat zaczyna się od początku, bo przed nami dużo pracy i wysoko zawieszona poprzeczka. Chcemy, by pod koniec przyszłego roku Agnieszka była piątą rakietą świata - zapowiada jej ojciec i trener Robert Radwański.
Agnieszka Radwańska: Teraz tylko słońce i plaża »

Niezwykle ciężki sezon za Wami, cel maksimum osiągnięty, chyba nawet z nadwyżką. Bo można było marzyć o pierwszej dziesiątce, ale realnie na początku roku trudno było liczyć na tak wysokie miejsce w rankingu.

To prawda na początku trudno było nawet marzyć o grze w Masters, a jednak Agnieszce udało się tam nawet zagrać. Co prawda tylko jeden mecz, ale to i tak wielki sukces. Możemy więc uznać ten sezon za niezwykle udany, nie tylko zresztą dla Agnieszki, ale też dla Urszuli, która zbliżyła się do pierwszej setki rankingu. Plan minimum na przyszły rok to utrzymanie miejsca w dziesiątce dla starszej córki i wejście do pierwszej setki dla młodszej. To minimum, ale liczymy na więcej. Agnieszka w pierwszej "5", a Urszula około pięćdziesiątego miejsca. Plan wydaje mi się realny.

Ten nakreślony cel jest bardzo ambitny. By znaleźć się wśród najlepszej piątki, trzeba dochodzić co najmniej do półfinałów turniejów wielkoszlemowych, czyli regularnie ogrywać zawodniczki typu siostry Wiliams, czy Serbki Jankowicz i Ivanowicz. Czy Agnieszka jest w stanie to osiągnąć?

To prawda, w takim turnieju trzeba regularnie ogrywać co najmniej trzy zawodniczki z pierwszej dychy. To bardzo trudne, ale moim zdaniem do wykonania.

Tylko tygodniowy urlop Agnieszki, czy to nie za mało? Isia już od kilku miesięcy narzekała na nawarstwiające się zmęczenie. No i miała powody do narzekań, bo grała bardzo dużo. Tylko kilka zawodniczek grało więcej.

Ale jeśli pojawiła się taka okazja, jak gra w Masters, to musiała grać. Gdyby się okazało już wcześniej, że na grę w Dausze szans nie ma, pewnie wcześniej skończylibyśmy sezon. Ale przecież trudno było taką szansę oddać walkowerem. Sportowiec na wysokim poziomie to jest taki motyl, trzeba łapać chwilę, wykorzystywać szanse. Przecież nie wiadomo co się stanie za chwilę. Bo za chwilę może przyjść kontuzja i szansa może się nie powtórzyć.

Czy to się nie odbije na kolejnym sezonie? Czy zmęczenie nie będzie się kumulować?

Nie jest tak źle. Agnieszka nadal jest młodą osobą, może dużo wytrzymać. Organizm szybko się regeneruje. Ale oczywiście nie można uczestniczyć w bezsensownym wyścigu szczurów, więc na pewno ograniczym w przyszłym roku grę w debla, by być świeższy w turniejach

Więcej o: