GKS Katowice tylko zremisował z Kmitą

Zespół zagrał na Bukowej bez kibiców, to kara za burdy podczas meczu przeciwko Jastrzębiu

Polecamy: Wielki sponsor blisko GieKSy?



Gospodarze od pierwszych minut zaatakowali. Zaraz na początku gry dwóch dobrych okazji nie wykorzystał Bartosz Iwan, którego z trybun dopingował ojciec Andrzej, były reprezentacyjny napastnik Wisły Kraków i Górnika Zabrze. Ale dobra gra katowiczan trwała tylko kwadrans. Później zaznaczyła się przewaga bardziej doświadczonego Kmity, a sytuacji sam na sam z katowickim bramkarzem Jackiem Gorczycą nie wykorzystał Dariusz Gawęcki.

Pięć minut przed przerwą błąd Krzysztofa Kaliciaka (tak niefortunnie wykopywał piłkę, że ta trafiła wprost pod nogi napastnika Kmity) wykorzystał Maciej Bębenek.

Po przerwie trener Adam Nawałka wprowadził doświadczonego pomocnika Grzegorza Bonka, który uporządkował grę GKS-u. Na efekty nie trzeba było długo czekać - po strzale Łukasza Janoszki piłka odbiła się od poprzeczki, a wtedy do bramki skierował ją Kaliciak.

Piętnaście minut później gospodarze - po bramce najlepszego na boisku Janoszki - objęli prowadzenie. Wtedy dużą intuicją wykazał się Robert Moskal, trener Kmity, który w na ostatnie minuty wprowadził Wojciecha Fabianowskiego. Ten szybko mu się zrewanżował - leżąc, skierował do bramki piłkę odbitą od piersi Krzysztofa Markowskiego. Był to jego pierwszy kontakt z piłką.

- To kolejny mecz, w którym tracimy bramki kuriozum. W całym sezonie było ich chyba z dziesięć. Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy już ich limit - narzekał Markowski. W ostatniej minucie gospodarze mieli pretensje do sędziego, że nie podyktował jedenastki, po tym jak w polu karnym został przewrócony Janoszka. - Karny był ewidentny. Gdy chciałem się obrócić, zostałem przytrzymany i przewrócony - wyjaśniał Janoszka.

Mieszkający koło Zabierzowa Nawałka nie był zadowolony z remisu, ale chwalił swój zespół za dobrą grę w drugiej połowie. - Ta część gry pokazała, że z tej mąki będzie chleb. Dobrze zagrali nasi młodzi zawodnicy Kamil Cholerzyński i Tomasz Hołota - mówił szkoleniowiec "Gieksy".

Mecz odbył się bez udziału publiczności, co było karą za burdy podczas meczu z GKS-em Jastrzębie. Nie wiadomo, kiedy kibice zobaczą na Bukowej swoją drużynę, bo na wiosnę rozpocznie się remont murawy i GKS będzie grał na stadionie Victorii Jaworzno. Dwa pierwsze mecze i tak odbędą się jeszcze bez widowni.

GKS Katowice - Kmita Zabierzów 2:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Bębenek (40.), 1:1 Kaliciak (65.), 2:1 Janoszka (80.), 2:2 Fabianowski (85.)

GKS: Gorczyca - Kapias, Markowski, Cholerzyński, Mielnik - Kaliciak, Wijas, Hołota (55. Bonk Ż), Plewnia - Iwan, Janoszka.

Kmita: Wróbel - Makuch, Romuzga, Cios, Powroźnik Ż - Bębenek Ż , Zawadzki (84. Fabianowski), Kościukiewicz, Gawęcki - Cebula Ż (67. Wasilewski), Bagnicki (79. Paknys).

Sędziował: Leszek Gawron (Rzeszów). Mecz bez udziału publiczności.