Piłkarze Odry świętowali u siebie wyjazdową wygraną

Wodzisławscy piłkarze przerwali trwającą pół roku serię meczów wyjazdowych bez wygranej. Tyle że zwycięstwo w spotkaniu z Piastem Gliwice świętowali na boisku w... Wodzisławiu.
Formalnie gospodarzem meczu Piasta z Odrą byli bowiem gliwiczanie. Stadion beniaminka ekstraklasy nie spełnia jednak wymogów licencyjnych, więc klub jest zmuszony do wynajmowania obiektu Odry. Dlatego doszło do niecodziennej sytuacji, że drużyna Ryszarda Wieczorka zagrała w Wodzisławiu jako gość.

Przed meczem zastanawiano się, czy miejscowi kibice zasiądą w... klatce dla fanów drużyny przyjezdnej. Do tak absurdalnej sytuacji jednak nie doszło. Działacze śląskich klubów dogadali się i podzieli stadion na strefy Piasta i Odry.

Wodzisławanie skrzętnie wykorzystali fakt, że mogą rozegrać dodatkowy mecz u siebie i pokonali gliwiczan. To ich pierwsza "wyjazdowa" wygrana od pół roku! Bohaterem meczu został kapitan Odry Marcin Malinowski. W drugiej połowie spotkania pomocnik z Wodzisławia zdobył pięknego gola po atomowym uderzeniu z dystansu. - Jak dostałem piłkę, to chciałem podawać do boku. Coś mnie jednak natchnęło, żeby strzelać. Pomysłałem sobie: spróbuj. I udało się! - cieszył się piłkarz, który w ostatnich miesiącach leczył poważną kontuzję.

Kibice od razu przypomnieli słynną wypowiedź Malinowskiego sprzed ponad dwóch lat. W rozegranym wtedy meczu z Cracovią, "Malina" oddał podobny, potężny strzał z dystansu. Gola na wagę trzech punktów uzyskał jednak wówczas dobijający to uderzenie Marcin Chmiest. - Raz do roku to i wąż pierdnie - ogłosił wówczas Malinowski. Teraz śmiał się z tamtych słów.

Tuż po strzeleniu gola Malinowski rzucił się w ramiona trenera Wieczorka. Wygrana z Piastem to wspaniała wiadomość także dla szkoleniowca Odry. Na zdobycie kompletu punktów przez prowadzony przez siebie zespół czekał bowiem jeszcze dłużej niż Odra na wyjazdową wygraną. Po raz ostatni Wieczorek cieszył się z wygranej jeszcze jako trener Górnika Zabrze po kwietniowym meczu z Zagłębiem Sosnowiec.

Piast Gliwice - Odra Wodzisław 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Malinowski (63.)

Piast: Kasprzik - Kaszowski, Banaś, Gamla Ż CZ, Glik - Andraszak (64. Bojarski), Krzycki, Muszalik, Radzewicz (76. Chylaszek) - Koczon, Iwan (46. Olszar).

Odra: Stachowiak - Radler, Hinc, Dymkowski, Szary Ż - Rygel (81. Seweryn Ż), Malinowski, Kuranty (46. Gierczak), Małkowski - Aleksander (64. Moskal), Korzym.

Sędziował: Mariusz Żak (Sosnowiec). Widzów: 4000.

Zdaniem trenerów

Marek Wleciałowski (Piast): O wygranej Odry zadecydowała większa dojrzałość tego zespołu. My przeciwstawiliśmy temu zaangażowanie. Szkoda bramki straconej w takiej sytuacji, kiedy wcale nie musiała paść. Punktów musimy szukać w kolejnych spotkaniach.

Ryszard Wieczorek (Odra): Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać, bo niektórzy z piłkarzy już chyba zapomnieli, jak smakuje wygrana. Tak bywa, że kiedy bardzo się chce, nie wykorzystuje się sytuacji. Tak było dzisiaj, sam Maciej Korzym mógł zdobyć kilka bramek.