Rafał Błaszczyk: Skazany na dziewczyny

Siatkówka. Jego Impel Gwardia Wrocław sprawiła przed tygodniem największą sensację rozgrywek, pokonując wicemistrzynie Polski - Farmutil Piła. To jeden z największych trenerskich sukcesów Rafała Błaszczyka, który - o czym mało kto wie - pracuje w Gwardii od 1987 roku...
- Rzeczywiście, to już ponad 21 lat, odkąd jestem związany z Gwardią - rozpoczyna swoją opowieść Błaszczyk. - Jak pamiętam moje początki? Najpierw pracowałem z juniorkami, później, w okolicach 1991 roku, przejąłem seniorski zespół, miałem wtedy 26 lat, byłem młodym i jeszcze mało doświadczonym szkoleniowcem. Tzn. przejąłem to może niedobre słowo, bo dawny skład praktycznie przestał istnieć, a seniorkami stały się z konieczności dziewczyny, które prowadziłem jeszcze w juniorach. Wspominam ten czas dobrze, przecież w ciągu trzech lat udało nam się awansować do I ligi.

Jednym tchem wymienia trenerów, którzy mieli na niego największy wpływ. To Jan Śliwka, który prowadził go w juniorach Gwardii. A dalej Władysław Pałaszewski, legenda klubu z Krupniczej, z którym zdobył trzy tytuły mistrza Polski. I wreszcie Jerzy Skrobecki, z którym Błaszczyk prowadził pod koniec lat 90. reprezentację seniorek, dwukrotnie występującą na mistrzostwach Europy. Trener przyznaje jednak, że przygoda z kobiecą siatkówką to poniekąd przypadek. Na trzecim roku studiów na wrocławskiej AWF stworzył żeńską drużynę, która wystartowała w rozgrywkach międzyuczelnianych. - Namówił mnie doktor Wołyniec, początkowo nie chciałem, bo to nie był wtedy dla mnie powód do dumy - wspomina trener. - Sam grałem jeszcze w siatkówkę i wyobrażałem sobie, że w przyszłości będę prowadził wyłącznie chłopaków. Ale życie jakoś tak się potoczyło, że przez te wszystkie lata pracowałem tylko z dziewczynami. Nawet teraz nie umiem za bardzo wskazać różnicy pomiędzy siatkówką w męskim i żeńskim wydaniu. Więcej na ten temat powiedziałby chyba Jacek Grabowski, który pracował w Gwardii zarówno z dziewczynami, jak i chłopakami. Z moich obserwacji wynika jednak, że dziewczyny są bardziej odporne na codzienny, szary trening. Łatwiej go znoszą, są wytrwałe, pod warunkiem, że stworzy się im odpowiednie warunki. No i walor atrakcyjności też nie jest bez znaczenia, z dziewczynami po prostu przyjemniej się pracuje (śmiech).

W tym sezonie dziewczyny Błaszczyka wygrały już dwa mecze. Najpierw pokonały za trzy punkty Gedanię Żukowo, a tydzień później sprawiły największą sensację rozgrywek - wygrały na wyjeździe z aktualnymi wicemistrzyniami Polski Farmutilem Piła 3:1. Trener studzi jednak hurraoptymistyczne nastroje. - Spokojnie, udało się, ale przed nami jeszcze wiele meczów - mówi. - Najbardziej martwi mnie fakt, że wciąż nie możemy doczekać się wzmocnienia, a czasu pozostało coraz mniej. Mamy w sumie dwa, trzy tygodnie, bo tylko do końca pierwszej rundy można kontraktować nową zawodniczkę. W sumie w klubie mamy taką sytuację, że musimy się liczyć z każdą złotówką, dlatego chcemy dobrze wybrać. Gdybyśmy mieli większy budżet, wówczas klub sięgnąłby po trzy dziewczyny i jedna, dwie na pewno by się wpasowały w drużynę. A tak musimy do minimum zmniejszyć ryzyko naszych poszukiwań.

Sytuację Gwardii dodatkowo komplikuje fakt, że kontuzji barku nabawiła się Agnieszka Starzyk, którą Błaszczyk chciał w tym sezonie z konieczności wystawiać na pozycji atakującej. Siatkarka na pewno nie zagra w dzisiejszym meczu z Centrostalem, zabraknie jej również w kolejnej konfrontacji z Calisią Kalisz. Dopiero na początku przyszłego tygodnia Starzyk przejdzie kompleksowe badania w klinice w Poznaniu i wówczas będzie wiadomo, kiedy ewentualnie wróci na parkiet. - Jeśli nie uda nam się wzmocnić, wówczas będziemy dmuchać i chuchać na te dziewczyny, które mamy. Oby tylko los nas oszczędził i już żadna z nich nie złapała kontuzji - kończy Błaszczyk.

Gwardia kontra Centrostal

Siatkarki Impelu Gwardii Wrocław zmierzą się dziś z Centrostalem Bydgoszcz w trzeciej kolejce PlusLigi kobiet. Początek meczu o godz. 16 w hali Orbita. Dla naszych Czytelników mamy pięć biletów na ten mecz. Można je odebrać dzisiaj od godz. 10 w siedzibie "Gazety" na placu Solnym 2/3. Swój mecz rozegrają dziś też siatkarze Gigawatu EnergiiPro Gwardii, którzy podejmą BBTS Bielsko. Początek spotkania o godz. 18.30 w hali przy ul. Krupniczej.