Awansowali do półfinału

Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg w czwórce najlepszych tenisowego Masters Cup w Szanghaju


Szczecińsko-warszawski debel pokonał wczoraj Jonasa Bjorkmana i Kevina Ullyetta 6:2, 1:6, 10:6. Przesądziło to o awansie naszych do półfinału, w którym zmierzą się z bliźniakami z USA Bobem i Mike'em Bryanami.

Trzecie spotkanie w grupie złotej Masters Cup było decydujące. Zwycięzcy zapewniali sobie półfinał, pokonani - wcześniejszy wyjazd z Chin. Z jednej strony siatki Polacy - najlepsza para października na świecie, z drugiej Szwed Bjorkman i Ullyett - londyńczyk urodzony w Harare, reprezentujący Zimbabwe. W tym roku obie pary miały podobne osiągnięcia - wygrały po dwa turnieje ATP. W tym roku zagrali w kwietniu w Monte Carlo i nasi przegrali na korcie ziemnym po super tie-breaku 7:10.

W Szanghaju też o końcowym sukcesie decydował super tie-break. - Widziałam po twarzy Marcina, jak zeszło z niego powietrze po wygranej piłce meczowej - mówi Jolanta Matkowska, mama Marcina.

Matkowscy wykupili specjalny pakiet w internecie i oglądają w komputerze mecze na żywo. - Dotychczas tylko śledziłam wyniki na żywo. Teraz śledzę mecz i bardziej się denerwuję - mówi pani Jola.

Marcin zadzwonił do rodziców kilka minut po zakończeniu meczu. Cała rodzina tryskała szczęściem.

- Zwykle jestem bardzo krytyczny w ocenie gry Marcina, ale dziś muszę przyznać, że zagrał bardzo dobrze. Mariusz zresztą też - dodaje ojciec Zbigniew Matkowski. - Chwała im, że się podnieśli w super tie-breaku po gładko przegranym drugim secie. Kiedy wygrali piłkę na 2:2 po świetnej akcji Mariusza, widziałem, że o poprzednich partiach zapomnieli, znów grają swoje.

Pierwsze dwa sety bez historii. W trzecim gemie nasi przełamują podanie rywala, ci się podłamują i przestają wierzyć w wygranie seta. W drugim wszystko się odwróciło o 180 stopni. Rywale grali na granicy doskonałości, nasi mieli chwile słabości i szybko oddali odsłonę.

Super tie-break rozpoczął się od mocnego uderzenia Polaków. Serwis Matkowskiego nie był może bardzo silny, ale Marcin nadał piłce mocną rotację. Piłka uciekła Bjorkmanowi na bok i ten mógł ją tylko odprowadzić wzrokiem. Rezultat oscylował wokół remisu do stanu 5:4 dla naszych, przy prowadzeniu 7:5 rywale wygrali punkt przy podaniu Fyrstenberga. Wtedy na serwis udał się Szwed. Bjorkman świetnie zagrał i rywale dyktowali warunki. Złapali Matkowskiego na końcu kortu na wyprostowanych nogach, ale szczecinianin doskonale minął bekhendem po prostej, zdobywając ósmy punkt.

- To była decydująca akcja - stwierdził Zbigniew Matkowski.

Przeciwnicy byli w szoku, a nasi wygrali dwie kolejne piłki i cały mecz!

W półfinale zmierzą się z Bobem i Mike'em Bryanami, od lat parą numer jeden światowego tenisa. Polacy przez lata nie potrafili ich pokonać, choć blisko było przed rokiem w finale Masters Series w Madrycie. Nasi ulegli po dwóch zaciętych setach.

- Niebawem z nimi wygramy - zapowiadał wtedy Marcin Matkowski.

Wygrali w połowie października w Paryżu. To był pierwszy występ amerykańskiego duetu po kontuzji leworęcznego Boba.

- Nie było po nim widać śladu urazu - zauważył Fyrstenberg. - Pierwszy serwis miał bardzo dobry, returnował równie dobrze. Może trochę ból odczuwał przy drugim serwisie, jakby przykurczając rękę.

W Szanghaju Amerykanie w grupie czerwonej wygrali dwa pierwsze mecze, a w trzecim - dla nich bez znaczenia, bo wcześniej zapewnili sobie awans z 1. pozycji - przegrali z Jeffem Coetzem i Weleyem Moodiem 2:6, 6:2, 8:10.

W drugim półfinale zagrają zwycięzcy "polskiej" grupy - Daniel Nestor i Nenad Zimonjic z triumfatorami tegorocznego French Open: Pablem Cuevasem i Luisem Horną.

Wyniki ostatniej rundy grupy złotej

Daniel Nestor (Kanada)/Nenad Zimonjic (Serbia) - Lucas Dlouhy (Czechy)/Leander Paes (Indie) 6:1, 6:4.

Mariusz Fyrstenberg/Marcin Matkowski - Jonas Bjorkman (Szwecja)/Kevin Ullyet (Zimbabwe) 6:2, 1:6, 10:6.

Tabela

1. Nestor/Zimonjic 336:1
2. Matkowski/Fyrstenberg325:3
3. Bjorkman/Ullyett 313:4
4. Dlouhy/Paes 300:6