Sport.pl

Bruno Senna w F1. "Muszę się zmierzyć z nazwiskiem"

Po zamknięciu drugiego sezonu w GP2 z Giorgiem Pantano, Bruno Senna (syn Viviane czyli siostry Ayrtona), który w październiku skończył 25 lat, w przyszły poniedziałek zadebiutuje z Hondą w testach Montmelo F.1. - Taka okazja to marzenie, mimo że jeżdżę zaledwie od czterech lat, to już od dziesięciu marzę o tym, żeby jeździć w Formule 1 - mówi Bruno Senna.
Robert Kubica wraca do kartingu »

- Jeśli myślicie, że jestem dobry, poczekajcie aż zobaczycie mojego siostrzeńca Bruno - mówił w 1993 roku Ayrton Senna. Bruno jeździł na kartach ze słynnym kierowcą F1, ale po śmierci Ayrtona jego kariera zatrzymała się. Po kilku sezonach w niższych zawodach samochodowych Bruno ma szansę na kontrakt w Formule 1.

Czeka pana ciężka praca, bo - zważywszy na nazwisko - wiele się od pana oczekuje.

Tak, zdaję sobie z tego sprawę, ale wiedziałem, że wcześniej czy później będę musiał się z tym zmierzyć. Będę się starał ze wszystkich sił i mam nadzieję, że to wystarczy, by uzyskać miejsce w zespole.

Jakie wykona pan ruchy, przygotowując się do testu?

Bardzo ciężko pracowałem, żeby się przygotować. GP2 to dobra podstawa - wystarczy wspomnieć o kierownicy, która jest dużo cięższa, niż w Formule 1 i wymaga wysiłku od całego ciała. Poza tym, w ostatnich dniach byłem w Brackley, żeby porozmawiać z inżynierami, nauczyć się różnych systemów i procedur.

Rozmawiał już pan z Rossem Brawnem (szef zespołu Honda - Sport.pl)?

Po raz pierwszy spotkałem go po GP Monaco. Myślę, że praca z tak doświadczonym człowiekiem sukcesu będzie bardzo motywująca. Mogę się od niego wiele nauczyć.

Oczywiście, celem jest uzyskanie miejsca w zespole w przyszłym roku.

Tak, oczywiście, to właśnie jest celem. Naturalnie, zdecyduje zespół. Jeśli o mnie chodzi, zrobię wszystko, żeby udowodnić, że mam wystarczający potencjał.

Mówiło się o tym, żeby przejdzie pan do Toro Rosso, w związku z przyjaźnią, jaka łączy pańską rodzinę z Gerhardem Bergerem, jednym z właścicieli teamu. W końcu nic z tego nie wyszło. Dlaczego?

Berger nie miesza życia prywatnego do interesów i nie da mi żadnej szansy, jeśli nie uzna, że jestem wystarczająco dobry.

Honda towarzyszyła triumfom pana wujka. Co jazda w tym zespole oznacza dla pana?

Jest czymś specjalnym. Honda i Ayrton mieli tak dobre relacje, ponieważ łączyły ich te same wartości - na przykład poświęcenie dla pracy.

Pana mama jest dumna czy się martwi?

Cieszy się. Na początku bardzo się martwiła z powodu niebezpieczeństw, które niosą sporty samochodowe i nie chciała, żebym bardzo ryzykował. Poza tym, bała się medialnego rozgłosu. Pamiętała, że Ayrton, mimo sukcesów, miał dobre relacje z nielicznymi ludźmi i nie raz stawał się przedmiotem krytyki. Ja jednak już od początku uczyłem się panować nad takim napięciem.

Wróćmy do GP2. Co zadecydowało, że w tym roku pan nie wygrał?

Niestety oczekiwania przerosły możliwości. Tak się zdarza. Ja też się myliłem. Przegrałem w mistrzostwach z powodu słabości technicznych oraz punktów karnych. Na szczęście byłem zaraz za Giorgio Pantano. Z jednej strony to było frustrujące, z drugiej jednak - sądzę, że osoby sprawiedliwe umiały rozpoznać te nienajlepsze warunki.

Jako Brazylijczyk, z jakim nastawieniem przeżywał pan decydujące zawody mistrzostw F1?

Jak wszyscy, kibicowałem Felipe Massie. Gdyby wygrał, byłoby to dobre dla naszego samochodowego sportu. Potrzebujemy idola, który nakłoniłby młodych chłopaków do udziału w zawodach i pozwolił na wyławianie nowych talentów. Jednak to Lewis zasłużył na uzyskanie tytułu. Obaj by na niego zasłużyli, ale wygrać mógł tylko jeden.

Ferrari otwiera sezon - kosmiczne technologie »

Articles reprinted in this issue in collaboration with La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it are copyrighted 2008 by The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. All rights reserved. Artykuły opracowane we współpracy z La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it Wydawca The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Więcej o: