Premier League: Manchester dobije Arsenal?

Poobijany przez kontuzje i kryzys formy Arsenal gra w sobotę na Emirates Stadium z Manchesterem United. Łukasz Fabiański i Tomasz Kuszczak będą rezerwowymi. Transmisja w Canal+ Sport o 13.40
W marcu 2004 r. zmierzający po mistrzostwo Arsenal zremisował na Highbury z Manchesterem United 1:1. Londyńczycy kończyli właśnie sezon idealny. W 38 meczach ani razu nie przegrali, drugą Chelsea wyprzedzili aż o 11 punktów. Nie było chyba w Anglii człowieka, który przewidziałby, że przez następne cztery lata drużyna Arsene'a Wengera zdobędzie jedno trofeum (Puchar Anglii), a Aleksa Fergusona aż pięć.

Po tamtym sezonie w obu klubach wiele musiało się zmienić. Podbój Anglii zaczynała właśnie Chelsea José Mourinho napędzana pieniędzmi Romana Abramowicza. Wenger do walki na transfery ruszyć nie mógł. Klub potrzebował nowego stadionu - zamiast lewego obrońcy wybudowano trybunę główną, ważniejszy od napastnika stał się dach. Francuski trener Arsenalu kupował więc mało, a jeśli już, to piłkarzy w wieku gimnazjalnym, którzy po kolei zastępowali tych, którzy zdobyli mistrzostwo.

Taktyki nie zmienił, nawet gdy nowy stadion zaczął przynosić gigantyczne zyski. Efekt jest taki, że po czterech latach z mistrzowskiej drużyny w Arsenalu zostali Gael Clichy i Kolo Toure wsparci młodzieniaszkami. Siedzący ostatnio na ławce Jack Wilshere kilka miesięcy przed wspomnianym meczem z 2004 r. skończył 12 lat.

W Manchesterze ze spotkania z "Kanonierami" zostało aż sześciu piłkarzy. Ferguson za dziesiątki milionów funtów dokupił im wagon gwiazdorów. Z Ronaldo, Rooneyem, Andersonem, Tevezem i Vidiciem zdobył dwa mistrzostwa i Puchar Mistrzów. Dziś wsparty kolejnym dobrym i drogim Dimitarem Berbatowem marzy o obronie tych tytułów.

A narzekania na Wengera są coraz głośniejsze. Były napastnik reprezentacji Irlandii Tony Cascarino napisał w "Timesie", że nie wierzy, by Arsenal z tym trenerem wywalczył jeszcze mistrzostwo.

Wenger o odejściu mówić nie chce, przyczyn niepowodzeń Arsenalu szuka u innych. Po przegranej ze Stoke dostało się rywalom za ostrą grę. Po środowym remisie z Fenerbahce - sędziom, którzy odpowiednio szybko nie karzą brutali kartkami. Gdyby karali, Arsenal nie miałby tylu kontuzji. Wenger ma kłopot, bo z Manchesterem na pewno nie zagrają Emmanuel Adebayor, Emmanuel Eboue, Eduardo i Tomas Rosicky. O występie Williama Gallasa, Mikaela Silvestre'a i Theo Walcotta zdecyduje dziś rano lekarz. W dodatku zawieszony jest Robin van Persie. Jedynym, który ozdrowiał, jest Manuel Almunia. Łukasz Fabiański wróci więc na ławkę. Przy takich osłabieniach obok Polaka usiądą: 21-letni debiutant Amaury Bischoff, 18-letni Carlos Vela i rok młodszy Aaron Ramsey.

Manchester zagra bez Owena Hargreavesa i Paula Scholesa. Ale w 21-osobowej kadrze jest tylko jeden piłkarz niemający jeszcze 20 lat (Rafael da Silva). Za to mnóstwo takich, którzy dzięki Fergusonowi wygrali już w futbolu klubowym prawie wszystko...