Tomasz Sikora z nowym sponsorem

- Chciałbym założyć żółtą kamizelkę lidera Pucharu Świata - mówi Tomasz Sikora przed rozpoczęciem sezonu. Najlepszy polski biatlonista ma nowe narty i wiązania, ale najbardziej cieszy go to, że związek pozyskał strategicznego sponsora
Adam Małysz - szybowcem po medal w skokach »

Jeszcze kilka miesięcy temu 35-letni Sikora przebąkiwał o końcu kariery. Nie wiedział, czy chce startować do igrzysk w Vancouver. - Teraz znów czuję głód ścigania się, więc nie ma co do tego wracać. Do Vancouver dociągnę na pewno, a może dotrwam i do kolejnych, w Soczi. W tym sezonie chciałbym choć na chwilę zostać liderem PŚ, a na koniec być w pierwszej dziesiątce - promieniał wczoraj na konferencji w Warszawie. - Zdrowie dopisuje, ale najważniejsze jest to, że mamy nowego sponsora. Po wielu latach problemów wreszcie wszystko funkcjonuje jak należy. Są pieniądze na sprzęt, serwismenów i porządne przygotowania - mówił wicemistrz olimpijski.

Związek podpisał dwuletnią umowę z firmą Viessmann, międzynarodowym potentatem na rynku urządzeń grzewczych, który od lat wspierał światowy biatlon, ale Polskę omijał. - To bardzo dobry kontrakt. Nie mogę zdradzić kwot, ale mamy dużą swobodę. Sami decydujemy, na co wydawać pieniądze. O ok. 20-30. proc. wzrosną m.in. stypendia dla zawodników - mówi "Gazecie" prezes Zbigniew Waśkiewicz.

Sikora wyleciał wczoraj na zgrupowanie w fińskim Muonio, sezon zacznie 3 grudnia w szwedzkim Öestersund. Najważniejszym startem będą lutowe MŚ, które po raz pierwszy odbędą się poza Europą - w koreańskim Pyoengchang. W kadrze nie zmieniło się wiele - trenerem pozostaje Roman Bondaruk, za sprzęt będzie odpowiadał Rosjanin Jewgienij Durkin.

Zagadką jest forma Sikory. Przygotowywał się bowiem indywidualnie. - Trener sam to zaproponował. Wie, że w sezonie nieolimpijskim lubię mieć trochę oddechu - mówi biatlonista, który od maja przebiegł już jednak ok. 6 tys. km! Ćwiczył m.in. na Litwie, Łotwie i w Estonii, z Bondarukiem konsultował się telefonicznie. Drugi znak zapytania to nowy sprzęt. Sikora zrezygnował z nart Matshus i wrócił do fisherów, ma też nowe wiązania, buty i kijki. Tylko karabin zostawił sobie z poprzedniego sezonu. - Mam nadzieję, że taka kombinacja będzie dobra. Moim największym problemem jest wciąż nierówne strzelanie, dlatego nie chciałem nic zmieniać w karabinie - kończy Sikora.