Cracovia nie będzie prosić o łaskę

Będę to powtarzał co tydzień. Musimy grać do przodu, bo bez tego nie będzie wyników - stwierdził Artur Płatek, trener Cracovii, przed piątkowym meczem z PGE GKS w Bełchatowie
Szkoleniowiec zapewnia, że już zapomniał o porażce w Białymstoku. Przed jego podopiecznymi kolejne spotkanie, które ma wydźwignąć Cracovię z ostatniego miejsca w tabeli. Nie będzie łatwo, bo najbliższy rywal jest na piątym miejscu.

W porównaniu ze spotkaniem z Jagiellonią z szerokiej kadry wypadło czterech piłkarzy. Marcin Cabaj został ukarany przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA zakazem gry w jednym meczu (Cracovia zrezygnowała z odwołania). W środę rozchorował się Tomasz Moskała. A Michał Karwan i Marcin Krzywicki nie przekonali do siebie trenera. Do składu powrócili Dariusz Pawlusiński, Marek Wasiluk (pauzowali za kartki), Arpad Majoros, Jakub Snadny i Przemysław Wróbel, rezerwowy bramkarz.

Czwartkowa gra wewnętrzna odpowiedziała na pytanie, w jakim zestawieniu może wybiec Cracovia w Bełchatowie. W bramce Sławomir Olszewski, w obronie Semjona Milosevicia zastąpi Piotr Polczak. W pomocy znalazło się miejsce dla Mateusza Klicha. - Nie mogę liczyć na Dawida Dynarka, bo ma kłopoty zdrowotne - uzasadniał trener Płatek.

Po raz kolejny Krzysztof Radwański będzie lewym pomocnikiem, a Paweł Nowak znajdzie się za wysuniętym Kamilem Witkowskim.

Trener Płatek próbuje zrozumieć fizyczny kryzys zespołu. Ostatnio zalecił badania krwi. - Nie wiem, co się dzieje w drugiej połowie. Czy piłkarze mieli zbyt małe obciążenia, czy są zmęczeni? Trener narzekał przy tym na niewielkie pole manewru. - Mam za mało piłkarzy z doświadczeniem, młodzi to jeszcze niedoświadczone pisklaki.

Szkoleniowiec dostrzega też jasne strony Cracovii. - Chemia w zespole zgadza się nawet po porażce. Pewnych rzeczy nie przeskoczę jednak z dnia na dzień, bo nie jestem w stanie.

Spotkanie Górnik Zabrze - GKS oglądał ojciec trenera, który przekazał synowi wnioski. Płatek oglądał za to na DVD mecze bełchatowian na własnym boisku. W pięciu spotkaniach GKS zdobył tylko trzy gole u siebie. Podzielił się punktami z niżej notowanym Piastem Gliwice i uległ ŁKS. Sen z powiek szkoleniowca spędzają dwaj gracze - Łukasz Garguła (świetnie wykonywane stałe fragmenty gry) i Dawid Nowak. Fundamentem sukcesu ma być obrona. - Doceniamy klasę przeciwnika, ale nie będziemy prosić: "Nie bijcie nas!" - zastrzegł Płatek.