Sport.pl

GP Brazylii: ciasno na torze, ciasno poza nim

- Jak zwykle w Interlagos różnice między kierowcami są niewielkie, a tym roku widać to szczególnie, bo stawka jest wyrównana - mówił po piątkowych treningach przed Grand Prix Brazylii Robert Kubica.
GP Brazylii: mclareny daleko, bmw też »

Polak w przedpołudniowym treningu miał czwarty czas (1.12,874 minuty), a na popołudniowym - 12. (1.12,971 minuty). Czy zejście poniżej 1.13 minuty to dobry wynik? - Okaże się w sobotę - odpowiedział z szerokim uśmiechem Kubica. - Nie wiem, a zresztą w piątek nie jest to najważniejsze.

Polak, jak zresztą większość kierowców po piątkowych treningach, wypowiedzi zaczynał od typowych formułek: "to był dla nas normalny piątek", "pracowaliśmy nad ustawieniami i trochę nad oponami" i wreszcie "teraz musimy dokładnie przeanalizować dane, które zebraliśmy". Ale Kubica zwrócił też uwagę na warunki atmosferyczne: - W trakcie obu sesji mżyło i to prawie przez ponad połowę treningów. Temperatury są niskie, więc pojawiają się problemy z oponami, jest graining [kuleczki zdartej gumy pojawiają się na powierzchni opony i psują przyczepność] - mówił 23-letni krakowianin.

- Rano miałem trochę nadsterowny bolid - relacjonował Kubica. - Ślizgał się jego tył, ale byłem zadowolony z ustawienia samochodu. Po południu było gorzej, może dlatego, że zmieniły się warunki atmosferyczne.

- Jak zwykle w Interlagos różnice między kierowcami są niewielkie, a tym roku widać to szczególnie, bo stawka jest wyrównana. Można to zobaczyć szczególnie na przykładzie kierowców, którzy w kwalifikacjach wywalczyli drugą linię, a tymi, którzy stają na starcie w piątej - tłumaczył Polak.

Kto zdobędzie mistrzostwo? - Lewis ma większe szanse - powiedział na zakończenie wypowiedzi dla włoskiej telewizji Kubica. Kilka minut później Hamilton, na którym najbardziej skupia się uwaga dziennikarzy, przeciskał się przez padok. Padok węższy niż na innych Grand Prix. Dziennikarze brytyjskiej telewizji, którzy chcieli mieć uwidoczniony marsz kandydata na mistrza, musieli podbiegać co chwilę do tyłu i korzystać z pomocy "koordynatora", który - czasem zdecydowanie odpychając ludzi - robił miejsce dla tego dziwnego pochodu.

- Padok jest mały i może dlatego wydaje się, że jest wyjątkowo dużo ludzi i wyjątkowo dobra atmosfera - mówił Kubica. Nico Rosberg z Williamsa udzielał wypowiedzi w miejscu, gdzie smród benzyny uderzał do głowy, a o opony myte przez mechaników poszczególnych zespołów można się było niemal ocierać.

Ciasno jak w Sao Paulo.

GP Brazylii: Walka już na treningach! Kubica czwarty »

Więcej o: