Placzyńskiemu wszystko jedno kto zostanie prezesem PZPN. I tak swoje zarobi

- Dwa razy pojechaliśmy na mundial, raz na Euro, zorganizujemy Euro 2012. Kiedy zaczynaliśmy ubiegać się o ten turniej, byliśmy traktowani jak ci, którzy zamarzyli sobie zimowych igrzysk w Zakopanem. Niestety, związek nie potrafił sprzedać tych sukcesów. Gdyby miał bardziej agresywny PR, inaczej dziś byśmy na niego patrzyli - mówi szef Sportfive Andrzej Placzyński
Kręcina zwołał konferencję i... nie zrezygnował

Michał Szadkowski: Podobno o wyborze prezesa PZPN i tak decyduje Andrzej Placzyński. Na kogo postawił pan tym razem?

Andrzej Placzyński*: Dementuję te plotki. Wyboru dokona 116 delegatów, większości nawet nie znam. Tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, czy wygra Lato, Jagodziński, Boniek, czy Kręcina. Umowy podpisałem z PZPN, a nie z tym czy innym prezesem. Prawa do reprezentacji sprzedaliśmy do 2014 r. Będziemy współpracować z każdym.

Nie uwierzę, że nie pan żadnych sympatii.

- Pewnie, że mam, ale nie mam zamiaru o nich mówić. Znam wszystkich kandydatów. Jagodziński był przecież rzecznikiem związku za czasów Mariana Dziurowicza, Boniek był kiedyś właścicielem konkurencyjnej do mojej firmy, Lato od dawna działa w PZPN, podobnie jak Kręcina, choć jego pracy często się nie zauważa.

Nie boi się pan, że któryś z kandydatów zerwie z panem kontrakt?

- Proszę pamiętać, że firma Sportfive to nie tylko sprzedaż praw telewizyjnych. Organizujemy także zgrupowania kadry. Dzięki nam reprezentacja Polski mieszka w pięcio- i sześciogwiazdkowych hotelach, ma świetne warunki, jakich wcześniej nie miała.

Jak pan oceni osiem lat prezesury Michała Listkiewicza?

- To był dobry czas. Dwa razy pojechaliśmy na mundial, raz na Euro, zorganizujemy Euro 2012. Kiedy zaczynaliśmy ubiegać się o ten turniej, byliśmy traktowani jak ci, którzy zamarzyli sobie zimowych igrzysk w Zakopanem. Niestety, związek nie potrafił sprzedać tych sukcesów. Gdyby miał bardziej agresywny PR, inaczej dziś byśmy na niego patrzyli.

Wierzy pan, że PR zakryłby 160 osób przewiezionych do Wrocławia na przesłuchanie w sprawie korupcji?

- W Polsce mieszka 40 mln ludzi. 160 osób to kropla. Żałuję, że nie potrafiliśmy poradzić sobie z korupcją jak Włosi, którzy szybko przecięli wrzód. My ciągle katujemy się przeszłością. Musimy patrzeć do przodu. Niestety, w Polsce piłka stała się chłopcem do bicia. Walą w nią dziennikarze i politycy, a nikt nic nie zrobił, by działo się w niej lepiej.



Andrzej Placzyński*

od kilkunastu lat najbardziej wpływowa osoba w polskim futbolu. Szef polskiego oddziału Sportfive, światowego potentata na rynku marketingu sportowego. Większość pieniędzy, które zarabia PZPN, przechodzi przez ręce Placzyńskiego. Sportfive sprzedaje bowiem w imieniu związku mecze reprezentacji do TVP, a Canal+ od lat za jego pośrednictwem kupował prawa do meczów ekstraklasy. Kilka lat temu prowizje Sportfive sięgały nawet 25 proc. Szczegóły kontraktów są ściśle tajne, Michał Listkiewicz i Eugeniusz Kolator nigdy nie zgodzili się na ich ujawnienie, nawet członkom zarządu PZPN.

Prezydent Kaczyński chce spotkania w sprawie PZPN