Polscy szczypiorniści gotowi na Czarnogórę

Piłka ręczna to sport dla prawdziwych mężczyzn. - W zespole mam ludzi, o których wiem, że choćby im nogę odgryźli i tak staną w obronie - mówi trener polskiej reprezentacji Bogdan Wenta, która w środowy wieczór w Bydgoszczy zaczyna grę o awans do finałowego turnieju mistrzostw Europy Euro 2010.
Piłka ręczna jest mało popularna w Bydgoszczy. Daleko jej do koszykówki i siatkówki, o piłce nożnej i żużlu nie wspominając. Nasi reprezentanci zachęcają do obejrzenia ich występu: - Wiem o tym, że speedway jest tutaj szalenie popularny, ale nasza dyscyplina, choć trochę jeszcze w cieniu innych sportów, jest fascynująca. Dlaczego? Nigdzie nie ma takiej walki i bezpośredniego kontaktu w każdej niemal sekundzie spotkania. To naprawdę się świetnie ogląda - mówi Sławomir Szmal, jeden z najlepszych bramkarzy świata.

Biało-czerwoni zaczynają zmagania w grupie I od pojedynku z Czarnogórą (początek meczu w środę o godz. 20.30 w hali Łuczniczka przy ul. Toruńskiej 59, ceny biletów: 20 zł - ulgowe, 30 i 50 zł - normalne). W niedzielę spotkają się na wyjeździe z Rumunią, a w listopadzie czeka ich jeszcze spotkanie z najgroźniejszym rywalem - Szwecją. Eliminacje do Euro 2010 w Austrii zakończą się w czerwcu przyszłego roku. Awansują z grupy po dwie drużyny.

- Awans jest realny. Zmieniono system eliminacji, który żadnemu chyba trenerowi w Europie nie odpowiada. Poprzednie mistrzostwa Europy były w styczniu, w maju mieliśmy turniej przedolimpijski, w sierpniu igrzyska, w październiku zaczynamy eliminacje do mistrzostw Europy, a w styczniu już kolejne mistrzostwa świata, na których będziemy bronić srebrnych medali.

Miało być mniej meczów dla reprezentacji, a jest odwrotnie, dołożono nam jeszcze dziesięć spotkań. System rozgrywek międzynarodowych jest tak skonstruowany, że gramy na zmianę mistrzostwa świata, mistrzostwa Europy, mistrzostwa świata, Europy, olimpiada i znowu od nowa. A tylko złoty medalista gwarantuje sobie udział w kolejnej imprezie - mówi Wenta.

Dla naszej drużyny mecz z Czarnogórą to więc początek kolejnego czterolecia, które będzie zakończone igrzyskami w Londynie. To także kolejny etap starań piłkarzy ręcznych o zwiększenie popularności swej dyscypliny. Wzorcem jest dla nich siatkówka.

- To fenomen. Byliśmy na Lidze Światowej i widzieliśmy, że na tych meczach ludzie się bawią bez względu na to, z kim Polska gra i jak jej ta gra wychodzi. Sami trochę się baliśmy, kiedy im nie szło z Chińczykami, a publiczności to nie przeszkadzało. Ciągle reagowali entuzjastycznie i doskonale się bawili. Siatkówka to zrobiła doskonale. My próbujemy pójść tą samą drogą, dlatego potrzebne są gry w takich dużych i nowoczesnych obiektach. One muszą być oczywiście wypełnione ludźmi, bo inaczej nie będzie efektu. Żeby nasza dyscyplina sportu mogła zaistnieć, musi grać w takich miejscach jak bydgoska Łuczniczka - stwierdza polski szkoleniowiec.

Biało-czerwoni raz już zresztą grali w Bydgoszczy. Było to osiem lat temu, kiedy spotkali się z Niemcami w hali SP 67 w Fordonie w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Pokonali wówczas rywali 23:22. - Ja wówczas w ekipie niemieckiej nie wystąpiłem - mówi Wenta, który miał w karierze epizod startów w reprezentacji Niemiec i był z nią nawet na igrzyskach w Sydney 2000. - Nigdy nie grałem przeciwko Polsce - dodaje.

Teraz chce zacząć zwycięstwem drogę do Euro 2010. - Najważniejsze są punkty. Nieważne ile, ważne, żeby po prostu wygrać, nawet jedną bramką - kończy Wenta.



Skład Polski

Bramkarze: nr 1. Sławomir Szmal, 12. Marcin Wichary, 21. Adam Malcher

Środkowi rozgrywający: 2. Bartłomiej Jaszka, 11. Damian Wleklak, 18. Rafał Kuptel, 32. Tomasz Rosiński

Lewi rozgrywający: 8. Karol Bielecki, 29. Kamil Krieger

Prawi rozgrywający: 20. Mariusz Jurkiewicz

Kołowi: 9. Artur Siódmiak, 13. Bartosz Jurecki

Lewoskrzydłowi: 5. Mateusz Jachlewski, 27. Rafał Gliński

Prawoskrzydłowi: 4. Patryk Kuchczyński, 28. Paweł Piwko.