Cracovia: Nastał czas Płatka

Artur Płatek zastąpił Stefana Majewskiego na stanowisku trenera piłkarzy Cracovii. - Potrzebuję wyzwań i wierzę w tych chłopaków - podkreślił szkoleniowiec, który już dziś zadebiutuje w meczu Pucharu Polski z ŁKS-em Łódź (godz. 18).
Janusz Filipiak, prezes "Pasów", nie ukrywał, że o zmianie trenera zadecydował wynik sobotniego spotkania z Odrą Wodzisław. Po bezbramkowym remisie Cracovia spadła na ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy. - Piłkarze byli zablokowani, spięci i zestresowani. Było im ciężko strzelić bramkę - tłumaczył decyzję Filipiak.

To kolejna zmiana szkoleniowca w ekstraklasie w tym sezonie. Wcześniej zwolniono Ryszarda Wieczorka z Górnika Zabrze, a z Ruchu odszedł Duszan Radolsky. Jeszcze kilka dni temu szef ComArchu nie chciał słyszeć o zmianie szkoleniowca. - Roszady w polskiej lidze to taniec chocholi. Będę pracował z trenerami aż do bólu. Zazwyczaj lubię dowcipkować, dziś nie ma we mnie entuzjazmu - przekonywał prezes Cracovii.

Kandydatów było wielu, ale wybór padł na Płatka. Za 38-letnim szkoleniowcem przemawiały sukcesy z Jagiellonią Białystok, którą wprowadził do ekstraklasy. - Jest młody, obyty na Zachodzie, zna języki obce i ma papiery trenerskie z Bundesligi - wyliczał zalety Filipiak.

Płatek jest piątym trenerem drużyny z Kałuży od czasu wejścia do klubu ComArchu. Jeszcze w sobotę był asystentem w drugoligowej Koblencji w spotkaniu z Norymbergą (1:1). - Miałem dwie minuty do namysłu, ale nie wahałem się ani chwili - przyznał.

Zbyt długo nie zastanawiał się też prezes Filipiak. - Robiłem w Warszawie duży biznes. Rozum zwolnił mi się dopiero po godz. 15, a nowego trenera widziałem w przelocie - przyznał.

Trener warunkowy

Wtórował mu Płatek. - Trzeba reagować szybko. To najpiękniejszy zawód na świecie, jak ktoś ma inne zdanie, to powinien sprzedawać pieczywo. W 25-minutowym monologu w szatni powiedziałem, że nie chcę widzieć zwieszonych głów piłkarzy - zdradził nowy trener.

Płatek pracował jako asystent Dariusza Kubickiego w Polonii Warszawa i Krzysztofa Chrobaka w Górniku Łęczna. Przeszedł staże trenerskie w Schalke 04 Gelsenkirchen i Vfl Bochum.

Wczoraj od razu przedstawił wizję prowadzenia drużyny. Lubi być słowny wobec drużyny i tego samego oczekuje od niej. - Jeśli trzeba być katem, to nim będę, jak również dobrym wujkiem albo babcią, a nawet kumplem - zaznaczył.

Największym problemem jest brak licencji na prowadzenie meczów w ekstraklasie. Dziś o jego przyszłości zadecyduje Rada Trenerów PZPN-u, która przyznaje warunkowe pozwolenia na pracę. Płatek skończył AWF w Katowicach, od 1 grudnia zapisał się na kurs uzupełniający. W podobnej sytuacji byli Marcin Brosz, Piotr Rzepka i Jacek Grembocki, których pozytywnie oceniono.

Kandydatem na asystenta miał być Tomasz Wałdoch. Z uwagi na pracę w Niemczech nie mógł skorzystać z propozycji. W ciągu dwóch tygodni Płatek wybierze sobie asystenta spośród małopolskich trenerów.

Nie ma problemów ze znajomością zawodników Cracovii. Marka Wasiluka osobiście wprowadzał do Jagiellonii, zna Przemysława Kuliga i Łukasza Tupalskiego, którego chciał ściągnąć do Białegostoku. - Kilka razy byłem na meczach Cracovii, nie znam tylko Serba Semjona Milosevicia. Chciałbym połączyć krakowską piłkę z nowoczesnym europejskim futbolem - podkreślił.

Zaraz po meczu z ŁKS-em przyjdzie debiut ligowy w... Białymstoku. - Widocznie tak miało być. Boję się tylko śmierci - odparł Płatek.

I przytoczył przykład z II Bundesligi. Koblencja potrafiła wygrać z Kaiserlautern (5:0), by za tydzień przegrać z Hansą Rostock (0:9). - I co by pan zrobił na moim miejscu? - zapytał jednego z dziennikarzy. - Nie jestem Mourinho.

Majewski nie umiera

Razem z Majewskim z Cracovią pożegnał się też Lesław Ćmikiewicz. Bartłomiej Zalewski, trener przygotowania fizycznego, jeszcze się waha. Rafał Skórski, trener bramkarzy, zostaje z drużyną.

Filipiak podkreślał na każdym kroku życzliwe rozstanie z trenerem: - Chcemy mieć przyjaciół w ekstraklasie i związku, przecież Majewski jest szefem Rady Trenerów. Po dwóch sezonach zespół wpadł w dołek i dalsza współpraca była niemożliwa.

Majewski podziękował wszystkim za dwuletnią współpracę w Krakowie. - Chyba było więcej dobrego niż złego. Przyszedł odpowiedni moment, by zrezygnować - wspomniał trener i cieszył się, że jego dymisja została przyjęta. Życzył przy tym drużynie samych sukcesów.

W Cracovii przepracował 755 dni. 2 października 2006 r. zastał zespół z dziewięcioma punktami na 13. miejscu po dziewięciu rozegranych meczach. Zostawił go na ostatnim miejscu z siedmioma punktami po 10. kolejkach. Pierwszy sezon zakończył na czwartym miejscu, a drugi na siódmym. - W tym zawodzie trenerzy też błądzą. Teraz będę miał czas, by przyjrzeć się z boku i wyciągnąć wnioski - zapewnił Majewski.

Arkadiusz Baran, do niedawna kapitan Cracovii, usłyszał o zmianie trenera w rodzinnym Jarosławiu. - Wielkiego zaskoczenia nie było. Nie wyciągnięcie ode mnie, czy pęd samochodu osuszył mi łzy, czy piłem szampana - żartował Baran.

W szatni był tylko trzy minuty, ale zobaczył wielkie zadowolenie w oczach kolegów. - Wierzę, że trener Płatek przywróci nam radość z gry w piłkę nożną.

Filipiak chciał oficjalnie pożegnać się z Majewskim na meczu z ŁKS-em. Trener odmówił. - Nie robi się takich pożegnań, nie umieram - odrzekł z uśmiechem. - Teraz zamierzam trochę odpocząć, ale nie za długo.