Ekstraklasa. Michniewicz się pogubił

Trwa kryzys Arki i Czesława Michniewicza. Gdynianie przegrali czwarty z rzędu mecz w ekstraklasie, a trener wykonuje kolejne ruchy, których nikt nie rozumie
Legia pokonała Wisłę. Mucha bohaterem »

Michniewicz pojawił się w Gdyni w trybie awaryjnym. Licencji na pracę w ekstraklasie nie dostał Robert Jończyk, a Bogusław Kaczmarek był nowym trenerem Arki zaledwie trzy dni - zrezygnował, bo kibice zarzucili mu udział w korupcji. Podjęcie pracy w Gdyni było ryzykiem, bo długo nie było wiadomo, w której lidze zagra Arka. Michniewicz je jednak podjął, dla Arki znalazło się miejsce w ekstraklasie, a zespół rewelacyjnie zaczął sezon. Po czterech meczach Arka miała 10 punktów, pokonała m.in. Lecha Poznań, była w czołówce razem z Wisłą, Legią i Polonią Warszawa. A Michniewicz po raz kolejny w karierze przeżywał wielkie chwile.

Ale nie trwały one długo, a winny temu jest także Michniewicz. Ostatnio Arka gra beznadziejnie, przegrała cztery kolejne mecze w ekstraklasie, odpadła z Pucharu Polski. A Michniewicz wcale nie pomaga drużynie. Wręcz przeciwnie - przeszkadza jej.

Trener Arki popełnił w ostatnich tygodniach mnóstwo błędów:

- na siłę szukał w obronie miejsca dla Andersona, który nie mógł grać w pierwszych meczach, bo nie miał pozwolenia na pracę. Michniewicz, chcąc wcisnąć do składu Brazylijczyka, rozbił dobrze funkcjonującą defensywę. Ucierpieli na tym Michał Płotka (stracił miejsce na lewej obronie), Michał Łabędzki (był przesuwany na pozycję defensywnego pomocnika, gdzie gra dużo gorzej) i Dariusz Żuraw (świetnie rozumiał się z Łabędzkim, z Andersonem już gorzej);

- posadził na rezerwie Bartosza Ławę i siła ofensywna Arki dużo na tym straciła. W środku pomocy gra zazwyczaj dwóch defensywnych pomocników - Dariusz Ulanowski i Krzysztof Przytuła. Obaj są nieźli w destrukcji, ale już gra do przodu u nich kuleje (zwłaszcza u Ulanowskiego);

- stawia na piłkarzy, których lubi, np. Marcina Pietronia i Damiana Nawrocika. Pietroń miał dwutygodniowy błysk, ale wcześniej i później był słabiutki. Nawrocik wchodzi najczęściej z ławki, ale w żaden sposób nie pomaga drużynie;

- rozbił drużynę. Przed meczem ze Śląskiem hurtowo odesłał do zespołu Młodej Ekstraklasy aż siedmiu piłkarzy, m.in. Marcina Chmiesta, Łukasza Kowalskiego i Przemysława Trytkę, którzy mieli dość mocną pozycję w kadrze. W efekcie w sobotnim meczu z Polonią na ławce rezerwowych Arki siedziało trzech juniorów;

- po meczu ze Śląskiem ogłosił, że rozpoczął już podsumowanie rundy jesiennej. Jego drużynę czekało jeszcze osiem spotkań;

- nie ma wpływu na zespół. Nazywanie Michniewicza polskim Mourinho jest przesadą. W sobotnim meczu z Polonią, kiedy goście strzelili trzy bramki na początku drugiej połowy, piłkarze Arki spuścili głowy. A Michniewicz, zamiast im pomóc, krzyczał tylko do sędziego, że rywale grają na czas.

Co o kryzysie Arki sądzi sam Michniewicz? Tłumaczy, że słaba gra i wyniki to przede wszystkim wina kontuzji. - Wszystko zaczęło się od tego, że ze składu wypadł Przytuła. Potem dołączali do niego Płotka, Zakrzewski, Karwan. Niemal nigdy nie miałem na treningu wszystkich graczy, a podczas meczu pola manewru. W meczu z Polonią musiałem np. wpuścić Bułkę, który jeszcze podczas meczu z Lechem siedział z kibicami i machał flagą.

Polonia po raz czwarty na szczycie Ekstraklasy »

Wybierz sportowego VIP-a 2008!

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama